Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
194 posty 196 komentarzy

MIKSA

Miksa - Przyszłość należy do tych, co mają ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia - Roman Dmowski

Państwo Islamskie myje ręce

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Koronawirus wzmacnia islamski terroryzm

Podczas gdy większość państw świata zamknęła swoje granice się i skoncentrował na liczeniu strat spowodowanych rozprzestrzenianiem się koronawirusa, terroryści z Państwa Islamskiego (IS) cieszą się nowym życiem w swoich irackich kryjówkach. Dziennik propagandowy IS An-Naba nazywa koronawirusa „udręką ludu krzyżowców” i wzywa wojowników do wykorzystania sytuacji panującej na świecie do wzmocnienia swojego oddziaływania oraz wzmożenia działań destrukcyjnych zarówno wobec Zachodu jak i islamskich zdrajców.

 
Pandemia aktem boskiej interwencji?
Jak pisze portal Politico, w oczach Państwa Islamskiego pandemia jest aktem boskiej interwencji. Wojska USA działające w Iraku znalazły się w defensywie jeszcze przed koronawirusem, po tym jak były atakowane przez sojuszników Iranu. Stopniowo więc zaczęły się wycofywać z działań przeciwko IS. Dwa miesiące temu siły NATO zawiesiły swoje misje szkoleniowe w Iraku. Do 29 marca prawie wszyscy żołnierze z Australii, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, Portugalii i Holandii wycofali się z Iraku. Stany Zjednoczone wycofały wojska z frontowych pozycji w Mosulu i Kirkuku, a także z baz Al-Qaim lub At-Takaddum. Amerykańscy żołnierze udali się do bezpieczniejszych baz takich jak Al-Assad lub na lotnisko w Irbil, które są dobrze chronione przez systemy rakietowe. Iracka armia skupiła się natomiast na nadzorowaniu realizacji dyrektyw rządowych dotyczących walki z koronawirusem.
 
Myją ręce po każdym ataku
Czas pandemii obrazuje doskonałe przygotowanie Państwa Islamskiego do rozwoju sytuacji jaką mamy . Jego komórki są izolowane, IS stosował zasadę odległości od innych populacji przed koronawirusem. Kierownictwo bardzo wcześnie przekazało członkom instrukcje dotyczące tego, jak się chronić - od umycia rąk i zakrycia ust po kaszel oraz przeczytanie odpowiednich wersetów Koranu. Bojownicy IS siedzą w odizolowanych kryjówkach, zaopatrzeni w przygotowane wcześniej zapasy jedzenia i wody oraz czerpiąc energię z paneli fotowoltanicznych. IS przygotowuje się na „Dzień Sądu” w dosłownym tego słowa znaczeniu.
 
 
Nienarażeni na ataki NATO czy żołnierzy irackich sił bezpieczeństwa, poczynają sobie coraz śmielej rozkręcając spiralę kolejnych ataków. W marcu czterokrotnie przeprowadzili ataki na irańskie posterunki graniczne. Od 17 marca w ciągu pięciu dni islamscy terroryści przeprowadzili 15 ataków moździerzowych odstrzeliwując zaludnione obszary Touz Khurmátú lub Amirlí w prowincji Salahmaddin. IS nie odważyło się przeprowadzać takich akcji i z taką częstotliwością od dwóch lat.
 
Terroryzując wioski zyskają przewagę psychiczną
Łatwo zgadnąć, jak będą wyglądały jego kolejne działania. Ataki na wioski lub ich przywódców będą się mnożyć. W ten sposób organizacja zastraszy ludność, aby w ten sposób pozyskiwać fundusze. Bezczynność sił bezpieczeństwa pozwoli IS produkować w kryjówkach ładunki wybuchowe o większej sile rażenia, dzięki czemu skutecznie zniechęci zarówno wojska rządowe jak i amerykańskie do opuszczania swoich baz. Jeśli nikt mu nie przeszkodzi, IS zyska przewagę psychiczną oraz znacząco zwiększy swoje wpływy wśród miejscowej ludności, która przestanie współpracować z władzami irackimi. Bardzo szybko ekspansja IS może przybrać rozmiary tej z lat 2011-2012. Odrodzenie IS jest dopiero w powijakach, więc czas na zorganizowanie sprawnej kampanii antyterrorystycznej żeby zdusić kolejną fazę dżihadu w zarodku. Wymagałoby to współpracy sił specjalnych USA i Iraku oraz miejscowej ludności sunnickiej z obszarów, na których działa IS. Tymczasem od czasów bandyckiego zamachu USA na terytorium Iraku, na jednego z najważniejszych irańskich dowódców (cenionego przez władze w Bagdadzie), relacje te są mocno nadszarpnięte.
 
Kto mieczem wojuje
Jest mało realne żeby wycofani z powodu koronawirusa żołnierze z państw koalicji wrócili do Iraku po wygaśnięciu pandemii. Tymczasem irackie siły bezpieczeństwa nie są przygotowane, aby samodzielnie zapobiec powrotowi potęgi IS. W Iraku IS jest zaciekle zwalczane przez szyickie bojówki proirańskie, niestety ich obecność w kraju nad Eufratem jest nie na rękę Amerykanom, którzy paradoksalnie mieli swój wkład w powstanie IS, jako struktury mającej walczyć syryjskimi wojskami rządowymi oraz wszelkimi przejawami wpływów Iranu w regionie. Ta niechlubna karta najnowszej historii USA jest skrzętnie tuszowana w światowych mediach, zwłaszcza w państwach satelickich amerykańskiego hegemona. Dziś amerykańscy żołnierze muszą walczyć z islamskimi fanatykami, których kiedyś „wyhodowały” władze w Waszyngtonie.
 
Arkadiusz Miksa

KOMENTARZE

  • @ Autor - 5*
    DK
  • @ Autor
    5*

    Nie wiem dlaczego to takie trudne - mają snajperów w tych bazach, drony, śmigłowce, satelity...
    W sumie to czytałem raz o przypadku jak odpalili z okrętu podwodnego pocisk balistyczny, zwierający kilka głowic ale specjalnie nie użyli atomowych, nawet nie klasycznych, tylko takich kinetycznych, co samym upadkiem robią szkody i obóz odszedł w niepamięć... A wyglądało jakby walnął mały meteoryt, więc może pomyśleli, że sprawka Allacha, za nawracanie siłą czy picie alkoholu po zmroku ... ;-)
    Metoda może i droga, ale nie są w stanie jej przeciwdziałać. Nie dadzą rady zestrzelić balistyka, okrętu podwodnego oddalonego o setki, może tysiące km, ani satelity, więc są na nią bezbronni... A na większy obóz może i głowica klasyczna byłaby dobra czy mały taktyczny nuke jeśli jest gdzieś dalej od ludności cywilnej.
    Poza tym nie dają mi spokoju te pożary w Kalifornii, Grecji czy Australii. Jeśli to prawda, że do ich wzniecenia użyto broni mikrofalowej z satelitów, to co za problem użyć jej przeciwko IS po należytym rozpoznaniu.


    Ukłony
  • ISIS to wrzód stworzony przez USA i państw NATO.
    Tak jak niegdyś Bin Laden był dziełem yankees przeciwko ZSRR.

    USA stworzyło i wspierało najgorszych zbrodniarzy i ludobójców po 1945 r na świecie.
    Takie bandyckie kreatury jak, ludobójca - pinochet, videla, banzer, stroessner, batista a to tylko w Ameryce Łacińskiej.
    W Azji , pol pot z czerwonych khmerów to wspólne dzieło USA i Chin.
    oraz sucharto przy pomocy usa zamordował Sukarno.
    W Afryce amerykanie obalili wielu lewicowych prezydentów i posadzili na ich miejsce despotów kanibali jak mobutu czy bokasa, idi amin,


    Jorge Videla, były dyktator Argentyny, już w drugiej sprawie skazano go na dożywocie. Nie zdążył, jak Pinochet, umrzeć w porę, żeby uniknąć sprawiedliwości, a podobnie jak jego chilijski odpowiednik pozostał do końca nieugięty. Generał Jorge Videla, tak jak Augusto Pinochet w Chile czy Hugo Banzer w Boliwii, zanim ogłosił się szefem junty, był zawodowym wojskowym. W 1976 r. stanął na czele zamachu stanu.

    Podobnie jak w innych krajach Ameryki Łacińskiej w czasie zimnej wojny wojsko – z polecenia USA – przejmowało władzę, by skuteczniej walczyć z lewicową partyzantką oraz zapobiec rosnącym wpływom Kuby i ZSRR na kontynencie.
  • Dzieło prawicowych zbrodniarzy rządzących z polecenia USA, Francji i Anglii Belgii, Hiszpanii, Portugalii
    GALERIA ZŁOCZYŃCÓW

    Wielkim nieszczęściem postkolonialnej Afryki jest to, że kadry na szczytach władzy są tam fatalne. Współczesna historia tego kontynentu to w dużej mierze galeria mniej lub bardziej ekscentrycznych dyktatorów.

    Wielu z nich było ludźmi, którzy wcześniej robili kariery na niskich i średnich szczeblach kolonialnej administracji, a zwłaszcza aparatu bezpieczeństwa.

    Idi Amin, dyktator Ugandy w latach 1971–1979, odpowiedzialny za śmierć nawet 500 tys. ludzi i wypędzenie ze swojego kraju azjatyckich mniejszości, był wcześniej żołnierzem jednostki King's African Rifles, gdzie dosłużył się wielu odznaczeń i stopnia porucznika.
    Walczył m.in. przeciwko antykolonialnym rebeliantom Mau Mau w Kenii.

    Brytyjscy oficerowie wspominali go jako siłacza, który wynosił na swoich ramionach rannych żołnierzy, jednocześnie taszcząc karabin maszynowy i amunicję. Gdy dostawał żołd, natychmiast go z radości przepijał. Mimo swoich słabości awansował i gdy Uganda uzyskała niepodległość od Londynu, był jednym z najważniejszych oficerów w armii młodego państwa. Gdy postanowił przeprowadzić zamach stanu przeciwko prezydentowi-dyktatorowi Miltonowi Obote, Wielka Brytania mu sprzyjała, widząc w nim „swojego człowieka".

    Minęło kilka lat, a Idi Aminowi woda sodowa uderzyła do głowy tak mocno, że wyzwał królową Elżbietę II na pojedynek bokserski i mianował się „ostatnim, niekoronowanym królem Szkocji".

    Jean-Bédel Bokassa, późniejszy cesarz Bokassa I panujący w Republice Środkowoafrykańskiej i dopuszczający się aktów kanibalizmu, był wcześniej kapitanem francuskich wojsk kolonialnych. Otrzymał Legię Honorową za bohaterstwo na wojnie przeciwko Niemcom. Już jako dyktator był sojusznikiem Francji i wręczał diamenty jej ministrowi finansów Valery'emu Giscardowi d'Estaing.

    Teodoro Obiang Nguema Mbasogo, rządzący po dyktatorsku Gwineą Równikową od 1979 r. (czyli od zamachu stanu, w którym obalił swojego wujka rządzącego krajem od zdobycia przez niego niepodległości), oskarżany o liczne zbrodnie obejmujące m.in. rytualny kanibalizm, również wywodzi się z kadr postkolonialnych.
    Jest absolwentem akademii wojskowej w hiszpańskiej Saragossie i dosłużył się stopnia porucznika w wojskach kolonialnych.

    Joseph-Désiré Mobutu, dyktator Konga (Zairu) w latach 1965–1997, używający afrykanizowanego nazwiska Mobutu Sese Seko Kuku Ngbendu wa za Banga i noszący charakterystyczną czapkę ze skóry lamparta, był oficerem kolonialnych wojsk belgijskich, który uczył się też dziennikarskiego rzemiosła w Brukseli.
    Przez całą swoją karierę zręcznie lawirował między USA, Francją, Belgią, tworząc przy tym system nazwany kleptokracją, czyli rządami złodziei.
  • Kto myśli, że ten cały IS
    zerwał się tam ze smyczy trzymanej kosmatą łapką - jest jak dziecko we mgle. Tam mamy grę o to - jak zrobić w konia kogo trzeba - tanim kosztem przez dzieci Kaduka. Jak osiągnąć tam swoje w interesie dzieci Kaduka.
    Wniosek?
    Wobec powyższego - nawet Rosji kazano tam zbrojnie - zaznaczyć swoją obecność z odpowiednim przytupem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930