Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
143 posty 164 komentarze

MIKSA

Miksa - Przyszłość należy do tych, co mają ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia - Roman Dmowski

Gwałtownie ubywa Bałtów a przybywa Hindusów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Do ciekawych wniosków można dojść analizując zmiany liczby ludności w poszczególnych państwach na przestrzeni tylko jednej dekady.

Ze względu na dostępne dane wybrałem do przedmiotowej analizy lata 2007-2017. Dane pochodzą z amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej. Przez kilka dekad było praktycznie oczywistym dla każdego, które państwo jest najbardziej ludne na świecie. Państwem z gigantyczną przewagą nad resztą stawki, były Chiny. Polityka jednego dziecka spowodowała jednak, że choć Chiny nadal są najbardziej ludnym krajem na świecie, to drugie w stawce Indie tracą do nich już tylko 100 mln. W ciągu dekady liczba ludności Chin wzrosła o około 59 mln, w tym samym czasie Indie zyskały 150 mln dodatkowych obywateli. Szacuje się, że gdyby Chiny w dalszym ciągu trzymały się zasady jednego dziecka, to do końca XXI wieku ludność Chin spadnie poniżej miliarda. Na miejscu trzecim są Stany Zjednoczone, które miały w 2017 roku nieco ponad 326,5 mln zyskując 25 milionów ludności, a więc w dekadę więcej niż cała ludność Australii (23 mln) czy Korei Północnej (25 mln). Swoją drogą, to ciekawe, że w ciągu tej dekady Korea Północna, w której panuje podobno głód, zyskała 2 mln obywateli. Na 7 pozycji jest Nigeria, która zyskała 45 mln obywateli i jest, to po Indiach i Chinach trzeci najwyższy przyrost ilościowy na świecie.

Rosja z nieco ponad 142 mln mieszkańców zajmuje 9 miejsce w rankingu, zyskując w ciągu dekady milion mieszkańców, Pierwszą dziesiątkę zamyka Japonia, która straciła 2 mln mieszkańców. Gigantyczny wzmocnił się ludnościowo Meksyk, któremu w omawianym okresie przybyło 16 mln mieszkańców i pewnie dziś wyprzedził już Japonię, która miała, tylko 2 mln mieszkańców więcej od Meksyku, a dane przypomnijmy są na koniec 2017 roku. Podobnie jak wspomniana Korea Północna zaskakuje przyrostem też Etiopia której przybyło 29 mln ludności. Pokaźnym przyrostem może pochwalić się też Iran, który zyskał 17 mln ludności, a wiec w ciągu dekady tyle ile cała ludność Holandii. Mimo napływu tysięcy emigrantów ubyło 2 miliony mieszkańców Niemcom, które zajmują aktualnie 19 miejsce w rankingu z 80,5 mln obywateli. Tymczasem Francja w tym samym czasie zyskała blisko 3,5 mln mieszkańców. Tuż za Francją na 22 pozycji uplasowała się Wielka Brytania, która zyskała 4 miliony mieszkańców. Za Brytyjczykami są Włosi, którzy zyskali również 3 mln. W całej Zachodniej Europie bezkonkurencyjna jest Hiszpania, która z poziomu blisko 40,5 mln wskoczyła na poziom blisko 49 mln. Na 32 pozycji jest Ukraina, która straciła ponad 2,2 mln obywateli. Polska zajmuje 38 miejsce z minimalną stratą na poziomie około 40 tys, mieszkańców. 17 mln mieszkańców przybyło Angoli, która ma ich teraz ponad 29 mln. Niepokojąco wyglądają dane dla państw Europy Środkowo-Wschodniej. Na 58 pozycji jest Rumunia z wynikiem 21,5 mln, która straciła 700 tysięcy. O nieco ponad 100 tys. spadła liczba ludności Węgier, o 200 tys. Białorusi. Na skutek oderwania Kosowa i Czarnogóry 3 miliony straciła Serbia, dla której to bez wątpienia ogromny cios. Stratę na poziomie ponad 200 tys. zanotowała również Bułgaria. Demograficzne status quo w tej dekadzie zachowała Słowacja. Chorwaci stracili 200 tys., Bośniacy 700 tysięcy. Blisko 900 tys. straciła Mołdawia, blisko pół miliona Albania, a 30 tys. Słoweńcy. Szokujące straty procentowe poniosły republiki nad bałtyckie: 700 tys. straciła Litwa, a to 20 % populacji kraju, 200 tys Łotwa czyli około 15 % populacji państwa i 65 tys., Estonia, a więc około 5% populacji kraju. W Europie Środkowo Wschodniej zyskały tylko Czechy - 440 tys. oraz Macedonia Północna, blisko 50 tys. Poza wymienionymi czołowymi krajami Unii Europejskiej, zyskały praktycznie wszystkie pozostałe kraje UE, jak również Norwegia czy Szwajcaria, zyskał również Izrael - 1,8 mln. mieszkańców.

Podsumowując gwałtowne przyrosty ludności notują kraje rozwijające się i kraje trzeciego świata, przede wszystkim w Azji i Afryce oraz w mniejszym stopniu w Ameryce Łacińskiej. Na niewielkim plusie jest Europa Zachodnia, choć ten plus jest efektem głównie napływu emigrantów z Afryki i Azji oraz Europy Wschodniej. Niekojąco wygląda sytuacja w Europie Wschodniej, która z wyjątkiem  Czech się wyludnia.

Arkadiusz Miksa

 

KOMENTARZE

  • 5*!
    Najpierw zabraknie piegowatych rudych.
    Kolejni będą niebieskoocy blondwłosi.
    Potem większość będzie śniada, skośnooka i czarnowłosa.
    Państwa i narody przestaną istnieć.
    A później w przyszłości ludzkość przestanie się dzielić... gdy totalna rewolucja zmiecie bogaczy z powierzchni Ziemi.

    Nie ma innej drogi dla ludzkości, niż dążenie do jednego światowego rządu!!!
    Problemem jest to, kto tę drogę wytycza i realizuje budowę.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @wiedzajestwksiążkach 02:27:17
    Problem tylko w tym, że Goj nie zasiądzie w tym światowym rządzie.
    Plan już jest:
    „Ruszymy z posad bryłę świata,
    Dziś niczym, jutro wszystkim my!” My żydzi!
    Proletariusze wszystkich krajów już się złączyli.
  • Ciekawe dane.
    Dane pokazują jaka jest cena "wolności" czyli okupacji niesionej przez globalną mafię żydowską.
    Ciekawe że Niemcy wymierają... to świadoma polityka mafii... mafia się ciągle, nieustająco mści za Hitlera.

    Biała Europa powinna skonsolidować swoje wysiłki w zakresie odbudowy swojej populacji na swoich ziemiach.
    Imigracja kolorowa powinna być wycofana do macierzystych krajów.
    Powinno się skończyć z pasożytowaniem imigrantów na socjalu w bogatej białej Europie... i odwrotnie z rabunkiem kolonialnym białych krajów w krajach kolorowych.

    Jest bardzo dużo do zrobienia w zakresie ponownego uporządkowania sytuacji na świecie.
  • @Zdzich 07:27:24
    Rząd Światowy powinien powstać ale rząd demokratyczny a nie rząd czyli dyktatura jakiejś mniejszości.
    ONZ jest już całkowicie skompromitowane przez dyktaty USA i Izraela oraz wasali.
    Trzeba stworzyć nową globalną organizację międzynarodową w której nie mogło by dochodzić do dyktatu jakiejś bandy.
    Pytanie jako to zrobić wg jakich reguł...każda znana reguła jest zła.
    Zasada populacji daje dyktaty Chinom, Indiom, zasada terytorium daje dyktat Rosji, Australii... zasada kapitału daje dyktat mafii żydowskiej.
    zasada jeden kraj jeden głos jest niesprawiedliwa populacyjnie...
    zasada konsensusu jest paraliżująca.

    To jest temat do rozwiązania dla wielkich myślicieli naszych czasów.
  • @Oscar 08:00:28
    Niestety ale nie masz racji. Jak historia długa zawsze wzrost poziomu życia prowadził do zmniejszenia dzietności. Dlatego w krajach rozwijających się i trzeciego świata jest największy przyrost naturalny. W krajach bogatych tylko wysoki socjal i granty za dzietność w jakimś stopniu przeciwdziałają wymieraniu. Oczywiście dużo to nie pomoże, bogaci chcą korzystać ze swojego majątku, chcą się indywidualnie rozwijać, chcą podróżować i poznawać świat. Z jednym dzieckiem jeszcze można to ogarnąć, ale z gromadką to raczej mało przyjemne. Natomiast u biednego seks to jedna z niewielu rozrywek im dostępnych, a przy ich wiedzy o zachodzeniu w ciążę i o antykoncepcji musi prowadzić do dużej dzietności.
  • @marek500 08:36:51
    Mam nieco inne zdanie na temat mechanizmów dzietności.
    W kraja ubogich dzietność jest wysoka na tle braku antykoncepcji i i edukacji... przyrost naturalny jest dziki, nieplanowany...
    W krajach bogatych na tzw zachodzie z kolei wprowadzono "niewolnictwo" dla klas niższych np w USA tam jest zaciekła rywalizacja o pracę o zyski i model dekadencki, wyścig szczurów to nie sprzyja dzietności bo żaden szczur nie ma czasu na dzieci (w sensie opieki i wychowania a w zakresie rżnięcia też słabo bo stress przemęczenie i najlepiej szybki numerek z prostytutką..)

    Klasy wyższe w USA mają wiele dzieci ... które wychowują różne guwernantki, opiekunki... ale "hołoty" na to nie stać a "hołota" to 90% społeczeństwa (hołota czytaj zwykli ludzie... nie "elyty".

    W PRLu był wysoki przyrost naturalny mimo edukacji i świadomego macierzyństwa... i mimo dozwolonej aborcji.. i mimo dostępnych powszechnie środków antykoncepcyjnych...
    Był duży przyrost naturalny bo były odpowiednie warunki środowiskowe czyli poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji (potem zniszczone przez solidaruchów).
    Na zachodzie wyścig szczurów i brak poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa...
    W Polsce po 89r nastąpiło to samo co na zachodzie .. ludzie przestali się rozmnażać i nie ze szczęścia, z wolności, z bogactwa ale braku poczucia bezpieczeństwa...

    Zwierzęta też się nie rozmnażają w warunkach braku poczucia bezpieczeństwa (szeroko rozumianego w tym dostęp do pożywienia)

    Moim zdaniem decyduje instynkt .. daj ludziom mieszkanie, stała pracę a będą się rozmnażać... każdy chce mieć dzieci ale nikt nie chce tych dzieci skazywać na jakąś katorgę albo na przedwczesną śmierć..

    Decyduje poczucie bezpieczeństwa socjalnego i warunki lokalowe...
    i to wszystko... a to było w PRLu i to odebrały solidaruchy oraz KK z JPII na czele Narodowi po 89r a nawet wcześniej strajkami.
  • @Oscar 09:46:19
    Częściowo ma Pan rację. Jednak popatrzmy np. na dzietność u właścicieli ziemskich i ich fornali. U ,,pana'' w pałacu było 3-4 dzieci ( o ile ), a u chłopa w czworakach ok. 10. Na dobrą sprawę jedni i drudzy mieli jakąś stabilizację. Jeżeli chodzi o powojenną Polskę to moim zdaniem duża dzietność nie była głownie zasługą stabilizacji życia w PRL, tylko powojennym wyżem demograficznym, a pod koniec PRL ten powojenny wyż przyczynił się do wzrostu dzietności. Późniejsze czasy to tak jak Pan pisze , wyścig szczurów i chęć konsumowania życia przez młodych, ograniczyły ilość dzieci. Tak czy owak patrząc na swoje dzieciaki i ich znajomych (wiek 30 - 40 lat) to świetlanej przyszłości jeżeli chodzi o wzrost urodzeń, nie widzę.
  • @marek500 10:53:19
    Co do fornali ..to oni żyli jak murzyni w afryce..stąd i dzietność duża...rozmnażali się naturalnie a nie planowo... a nawet ponad planowo bo "dziedzic" rżnął co ładniejsze chłopki bez ograniczeń...
    a ksiądz nie był gorszy (oba "autorytety" moralne na wsi i okolicę)

    Moim zdaniem wystarczy by młodzi mieli mieszkania i gwarancje dochodów na utrzymanie rodziny a będą się rozmnażać.
    Mam troje wnuków moi się rozmnażają choć warunki jak wiemy nie są zbyt stabilne... 500+ łamie pewne bariery ale mieszkanie jest kluczem..
    PIS nie wypalił z mieszkaniami...samo 500+ nie wystarczy.

    Za PRLu budowano rocznie setki tysięcy mieszkań...po kosztach i bez lichwy... za Solidaruchów buduje tylko komercja, drogo ponad dwa razy drożej bo na lichwę.... niewielu stać na takie mieszkania.... a mieszkania po PRLu ciągle zajęte przez emerytów którzy kiedyś je dostali od Państwa... teraz te mieszkania trafiają już do kolejnych pokoleń lub na rynek...na rynku przybędzie tańszych ofert z mieszkaniami niestety znowu lichwa jest pośrednikiem...a to znaczy że za mieszkanie warte na rynku 200 tys zł trzeba lichwiarzowi zapłacić 400 tys zł.
    Na tym polega problem.
    Gdyby Państwo dawało pożyczki bez lichwy to dzietność by skoczyła natychmiast ale lichwiarze oczywiście zakazali a oni tu rządzą.
  • @Oscar 11:59:12
    Ciekawe co by się stało w gospodarce gdyby państwo udzielało bez lichwiarskich kredytów (tylko inflacja) na zakup lub spłatę lichwiarzowi mieszkania przez młode małżeństwa np z min 1-2 dzieci...
    Młode małżeństwa by się oddłużyły od lichwiarzy do lichwiarzy i by skokowo popłynęła ale i ruch w mieszkaniówce by się zrobił wielki (duży popyt) co by spowodowało pewnie wzrost cen.

    Lichwa to przekleństw zwykłych ludzi a cały system jest ustawiony pod wymuszanie lichwy... chcesz mieszkać to musisz lichwiarzowi kupić drugie takie samo mieszkanie.
  • @Oscar 12:06:50
    oo jeszcze jedno... wynajem powszechny na zachodzie.
    Instynkt nakazuje rozmnażanie się w warunkach gdy mamy swoje gniazdo ... a swoje gniazdo dzisiaj oznacza własność...a nie wynajem..
    Ludzie w wynajętych klitkach nie rozmnażają się.

    SWOJE GNIAZDO to jest klucz to rozmnażania się.
  • @Oscar 08:07:15
    "Wielcy mysliciele tego swiata" nie raz o tym mysleli, i wpadli na takie pomysly jak Komunizm, Socjalizm, i Demokracja. Obecnie NWO!
    Po milionach (z reki Komunistow zginelo ponad 250 milionow domniemanych oponentow) ofiar stalo sie oczywiste, ze CZLOWIEK jest jednostka indywidualna i zadna "globalną organizacja międzynarodową" nie jest w stanie ujarzmic duzej grupy ludzi. Takie cos jak EU i ONZ dzialaja wbrew natury czlowieka!
    Pozostaje wiec myslec w kategoriach "ja, moje, i moj". Stad bierze sie naturalny sukces takich systemow jak Republika, Federacja, Gospodarstwo, itp. Oby tylko nie interesowali sie innymi!
    A już najgorzej, kiedy chcą komuś "pomóc" lub "pan mi na rękę, a ja panu w zęby". Od takich radzę trzymać się z daleka.
  • @wiedzajestwksiążkach 02:27:17
    Dziekuję i również pozdrawiam :)
  • @Oscar 12:06:50
    Albo gdyby postawić na spółdzielczości, acz bez patologii. W Niemczech taki system działa.
  • @Oscar 12:09:35
    "SWOJE GNIAZDO to jest klucz to rozmnażania się."

    Nie aspiruję do bycia autorytetem, ale patrząc na wiejską okolicę w której od lat mieszkam (ok 50km od Wwy) to warunki lokalowe są dużo łatwiejsze do "zdobycia" na wsi... Wielu się buduje.
    A i rodziny 2 + 4 nie są wyjątkiem. Czy choćby 2 + 3 wśród moich młodszych znajomych.
    We wsi polskiej nadzieja?
    Miasta IMO nie mają już racji bytu, miały ją w czasach przemysłowych, gdy wielu robotników musiało być skupionych wokół fabryk. Za to generują zupełnie niepotrzebne (ale zrozumiałe) napięcia społeczne wynikające z gnieżdżenia się ludzi na małym obszarze.
    Czas na jakąś rewolucję? Tylko że "une" pilnują modelu ekonomicznego, a bez jego zmiany to się chyba nie uda.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930