Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
96 postów 110 komentarzy

MIKSA

Miksa - Przyszłość należy do tych, co mają ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia - Roman Dmowski

Polska idea narodowa A.D. 2018

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wczoraj minęła rocznica śmierci Romana Dmowskiego, postaci od której może nie tyle, że wszystko się zaczęło – bo podstawy dali inni – ale na pewno postaci, która wprowadziła polski ruch narodowy na najlepszą z możliwych dróg.

 Drogi do wolnej Polski będącej podmiotem – a nie przedmiotem – życia zbiorowego, Polski opartej na właściwych wartościach i właściwej hierarchii wartości pomiędzy Bogiem a narodem, dając prymat Bogu, co ustrzegło polski ruch narodowy od wypaczeń, jakie stały się udziałem innych ruchów narodowych w Europie, stawiających na najwyższym miejscu podium naród.

Dmowski, to człowiek do szpiku kości racjonalny, obdarzony intuicją i zdolnościami głębokiego analizowania procesów dziejowych. Erudyta, poliglota, wszechstronnie uzdolniony zarówno w naukach przyrodniczych jak i humanistycznych, człowiek niezwykle zdeterminowany, a przy tym pogodny, serdeczny, skromny, z dużym dystansem do siebie.

Przy okazji tej rocznicy postanowiłem zapoznać się z ostatnim numerem czasopisma „Myśl.pl”, który od jakiegoś czasu zalegał na mojej półce. Tematem przewodnim ostatniego numeru pisma jest próba ustalenia aktualnego stanu endeckiej tożsamości. Wyjątkowo na czasie zważywszy, że w bieżącym roku przypada 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości z pewnością określone siły w Polsce zrobią wszystko, żeby zmarginalizować zasługi ruchu narodowego na tym polu.


W przeprowadzonej w tym periodyku ankiecie znana i zasłużona dla spraw Polaków na Ukrainie, Lwowianka Maria Pyż, zwróciła uwagę na problem braku myślenia w kategoriach interesu narodowego, definiowanego w duchu klasycznej myśli endeckiej przez polskich polityków, nawet tych mieniących się narodowymi. Myślę, że dziś to jeden z najistotniejszych problemów, w szeregach szeroko pojętego ruchu narodowego, ponieważ na skutek niemal kompletnej degeneracji elit politycznych, również w szeregach narodowców oprócz ludzi myślących głównie o Polsce pojawiają się tacy, którzy próbują zbijać na idei narodowej swój egoistyczny kapitał.

Kolejny z ankietowanych, w osobie Henryka Klaty, działacza niepodległościowego i Posła na Sejm RP I kadencji, który dostrzegł rosnące znacząco oddziaływanie środowisk narodowych w przestrzeni społecznej oraz zwrócił uwagę na fakt, iż dziś tylko polscy narodowcy w porozumieniu z ruchami narodowymi innych państw członkowskich UE, posiadają rzeczywisty ogląd sytuacji potrzebny do stworzenia wspólnego frontu przeciwstawiającego się dyktatowi Brukseli.

Innego zdania, co do roli i oddziaływania endecji, w życiu społeczno-politycznym kraju jest Łukasz Warzecha, znany publicysta i komentator polityczny, który uważa, że aktualna kondycja obozu narodowego w Polsce jest bardzo daleka od ideału. Twierdzi przy tym że, trzeba mieć dostęp do mediów o dużej sile oddziaływania, a narodowcy mają aktualnie znikome możliwości w tym zakresie. Nie sposób się z Warzechą nie zgodzić, o ile w internecie sytuacja wygląda nie najgorzej, to z telewizją jest bardzo kiepsko i niewiele lepiej z prasą, która przed wojną odzwierciedlała potęgę endecji w terenie.


Poza materiałem ankietowym mamy również w „Myśli.pl”, doskonały artykuł Macieja Eckardta, który w artykule „O styl działania” w bardzo zwięzły i trafny sposób podsumowuje to, co stanowiło i stanowi esencję endeckości. Eckardt podkreśla, że przed wojną z myślą endecką na równi utożsamiał się polski profesor, polski student i polski chłop. Rzeczywiście, żywotność myśli endeckiej, jej wszechstronność, bezklasowość, idea solidaryzmu narodowego, planowanie na długie lata oraz determinacja doprowadzały do szewskiej pasji zarówno konkurencję polityczną na krajowym podwórku, jak i światowe środowiska żydowskie, masońskie czy w trakcie wojny nazistów oraz sowietów.

Dzisiejszą słabością ruchu narodowego w Polsce jest jego rozdrobnienie, walki frakcji, wzajemne animozje, choć przecież samo rozdrobnienie nie koniecznie musi być wadą, ponieważ taki system funkcjonowania endecji można uznać za sieciocentryczny a więc mający, to do siebie, że znacznie trudniej go spenetrować przez wrogów, których jak wspomniałem wyżej, narodowcom nigdy nie brakowało.

Z drugiej strony brakuje między poszczególnymi organizacjami porozumienia w kwestiach zasadniczych, które pozwoliłoby wystawiać wspólne listy w wyborach, zarówno samorządowych jak i parlamentarnych. Istnieje też dość głęboki podział dotyczący interpretacji historii Polski, okresu PRLu oraz tego, czy działalność NSZ po zakończeniu wojny to była bardziej działalność bliższa koncepcji Dmowskiego czy Piłsudskiego?

Czy Wielka Polska to Polska, która nie będzie wielka dopóty, dopóki nie wróci do nas Wilno i Lwów? Czy może raczej tak jak myślał Dmowski, wyznacznikiem Wielkiej Polski nie jest jej obszar, a siła i kondycja narodu, zdolność oddziaływania na inne narody, kondycja polskiej gospodarki czy kultury? Kolejny obszar na którym zgrzyta, to kwestia kierunków i priorytetów w polityce zagranicznej.

Do niedawna młodzi działacze Ruchu Narodowego uważali, iż każdy kto ma więcej niż 30 lat i urodził się w PRLu jest skażony określonym myśleniem oraz nie ma dla niego miejsca w stworzonej przez nich emanacji Narodowej Demokracji jaką był, a może jeszcze jest Ruch Narodowy.

Niektóre odłamy przez niepotrzebne według mnie przejęcie przedwojennego nazewnictwa, z wykorzystaniem słowa „radykalny” same prosiły się o penetracje służb specjalnych, które zarówno za rządów PO jaki PiS, penetrują tą organizację i poprzez ośmieszanie, i kompromitowanie skutecznie rozbijają jej rozwój. Istotnym pytaniem jest, czy na skutek aktualnej swojej słabości polski ruch narodowy aby przeczekać trudny czas i okrzepnąć, powinien zostać częścią składową neosanacyjnego ruchu jaki tworzy aktualnie PiS, czy może takie podejście do tematu, to jednak forma zdrady ideałów narodowych i droga donikąd? Czy narodowcy powinni kandydować z list Kukiza, PiSu, PSLu czy może jedyną alternatywą jest własna partia?

Problemem ruchu narodowego stają się dostrzegane podczas Marszu Niepodległości, grupy skupione wokół takich inicjatyw jak, portal autonom.pl czy pismo Szturm, które kompromituja polską ideę narodową uznając prymat narodu na Bogiem, co jest sprzeczne z ducha, polskiej tradycji narodowej i cywlizacji łacińskiej. Jednocześnie środowiska te głoszą potrzebę bratania z banderowcami.

Istnieje problem odprysku po Ruchu Narodowym w postaci watażki Mariana Kowalskiego, którego przygarnął jakiś protestancki sekciarz z Lublina sponsorowany przez swoich heretyckich braci z USA. Ludzie ci głoszą, iż najwięszym błędem Dmowskiego było postawienie na Kościół Katolicki i to właśnie zniszczyło, w długofalowej pespektywie ruch narodowy w Polsce. natomiast w ramach ich rozumienia ideii narodowej należy bratać się z Izraelem, umożliwić jeszcze głębsze kolonizowanie Polski przez USA, pogłębić przepaść w relacjach z Rosją oraz ograniczyć współpracę z Chinami. Oczywiście, ktoś może stwierdzić po co wogóle zwracam uwagę na ludzi głoszących takie idiotyzmy, otóż zwracam uwagę na ten fakt ponieważ nie ma zbyt wielu chętnych którzy wsparli by budowę pomnika Dmowskiego w Białymstoku za to setki osoób przelewa co tydzień kasę na dwóch protestanckich szarlatanów z których jeden jeszcze do niedawna była kandydatem organizacji mieniącej się najpełniejszą formą współczesnego ruchu narodowego w Polsce.

Tych pytań, wątpliwości i niepewności mogących albo wzmocnić ruch narodowy w Polsce albo go jeszcze osłabić jest wiele, według mnie trzeba szukać jednak nici porozumienia wbrew prywatnym animozjom liderów poszczególnych środowisk, porozumienia potrzeba zwłaszcza w bieżącym, rocznicowym temacie odzyskania przez Polskę niepodległości, który powinien być maksymalnie wyeksploatowany dla promocji myśli narodowej, szerokim masom społecznym, przypominając wszystkim w Polsce i poza jej granicami o tym, że było kilka nurtów politycznych w życiu odradzającej się Polski które działały na rzecz odzyskania przez nią niepodległości, ale bez wątpienia to Narodowa Demokracja przysłużyła się wtedy Ojczyźnie najpełniej.

http://prawy.pl/63396-polska-idea-narodowa-a-d-2018/

KOMENTARZE

  • @Autor
    Czytam na tematy "narodowe" i widzę tam kompletny brak ideowości. Klajstruje się to hasłami, ale to nie zmienia całości.
    To samo dotyczy wszystkich ruchów narodowych jakie wystepują.
    Polska odmiana szczyci się tym, że ma wbudowaną barierę, która nie pozwala wejść w szowinizm.
    Ale to nie zmienia samej zasady.
    Dmowski próbował stworzyć taką spójną ideę - ale, jak wiadomo" - nie dał rady. A chyba jego podejście było najbardziej rozwinięte.
    To, co obecnie prezentuje ruch narodowy, a już w szczególności endecja, wzbudza tylko politowanie.
    Wbrew pozorom Kowalski - poszukuje, co należy mu policzyć na plus. Tyl, że odrzucając KK nie można wchodzić do jeszcze gorszego towarzystwa.

    W sumie - nie widzę przyszłości przed tym ruchem, chociaż, przy mądrym ujęciu, może on odegrać pozytywną rolę w odbudowie Rzeczypospolitej. Podobną tej z 1918.
  • @autor
    Jedną z największych tajemnic (i mądrości) judaizmu jest to, że imienia Boga się nie wypowiada, a używając do jego zapisu tetragramu (samych spółgłosek) pozostawia kwestią otwartą, jakie jest dokładne jego brzmienie.

    Nadając określoną nazwę (desygnat) danemu ruchowi (partii), jednocześnie ją i definiujemy, ale także ograniczamy. Zwłaszcza jeśli nawiązujemy do nazw tak istotnych dla polskiej historii i tak nośnych treściowo, jak endecja (szczególnie, że realia się zmieniły).

    [A może dziś Dmowski byłby najbliższy pozycji Gowina? Albo Dorna?].

    W kwestii bratania się z banderowcami: nie ma czegoś takiego. Tak samo jak rozumiem, że prawdziwy niemiecki patriota nie może pogodzić się z utratą Ziem Utraconych (niech się jednak główkuje, jak spowodować powrót Polski aż pod Smoleńsk, jeśli chce rekonkwisty Zachodu w wydaniu niemieckim aż po Wartę), tak samo rozumiem chęć porozumienia polsko-ukraińskiego. Ale nie może ono się odbyć na płaszczyźnie (jawnie antypolskiego) nurtu banderowskiego.

    Największym kłamstwem, jakie wtłoczono do naszych głów, było to, że banderyzm jest na Ukrainie tym samym, czym była u nas Endecja.

    A to nie tak.
    Banderyzm, jeśli już, jest tym samym, co hitleryzm (UPA) lub faszyzm (OUN).

    Endecję porównałbym, jeśli już, nie tyle ze stalinizmem, co z patriotycznymi ruchami antytrockistowskimi w Rosji Sowieckiej po śmierci Lenina.

    Na szczęście Polacy mają nieco więcej rozumu i nie uwierzą komuś, kto aspiruje do miana polskiego Josepha Wissarionowicza z Lublina.

    Komuna (a jeszcze bardziej postkomuna, czyt. glównie Wyborcza) zrobiła wszystko, by hasło "endecja" i nacjonalizm (nie: szowinizm) Polakom obrzydzić. Stąd też jakakolwiek próba odbudowania zaufania do tego pojęcia oznacza konieczność mozolnego usuwania z naszych głów barier, które ktoś silniejszy od nas już tam ustawił. Nie wiem czemu to robić - wystarczy obejść daną barierę, by iść dalej. Sama zmurszeje... tylko czasu trzeba.

    Nie trzeba mieć "endecji" w nazwie, by program interesu narodowego realizować. Podobnie jak nie trzeba szafować "chrześcijańskością" i całować księdza w rękę (wynosić KRK na sztandary), by w duchu chrześcijańskiej wspólnoty działać.

    Ciekawe była próba Kukiza zorganizowania się w zupełnie oddolny sposób. Bardzo mądre (ale marketingowo fatalnie zrealizowane) było nadanie temu ruchowi Kukiza treści związanych z endeckim rozumieniem spraw.

    Ale można to było lepiej zrobić: niuansując pewne rzeczy, a nie - tak jak to zrobił Ziemkiewicz - gniotąc go ciężarem 150-letniej tradycji.

    To tak, jakby nastoletniej upatrzonej, zamiast przynosić jej najpierw stokrotki, a potem tulipany, powiedzieć na drugiej czy trzeciej randce: chcę z Tobą robić dzieci, już, teraz, natychmiast.

    Najpierw trzeba o cztery kąty zadbać.

    /Kulturę finezji i zniuansowania treści do perfekcji opanował za to dr Kornel Morawiecki. Wiele także rozumie dr hab. Szeremietiew, pisząc bardzo wnikliwe analizy (tylko brak mu kogoś, kto by interpunkcji go nauczył).

    W demokracji - niestety sympatycy polskiej myśli narodowej tego jeszcze nie pojęli - liczy się ogłada. Dlatego nigdy zwolennikom RN nie przybędzie, gdy jego twarzą będzie atleta Marian Kowalski, o fizjonomii bywalców nie tyle fitness-studio, lecz salonów kulturystycznych.

    Dlatego sądzę, że dziś najlepszymi wyrazicielami myśli patriotycznej są takie osoby, jak prezes Morawiecki, dr Gowin czy adwokat Małgorzata Wassermann. Nawet gdy siedzą w PiS-ie. Zwłaszcza gdy niegłupio gadają.

    Każdy tytuł u liderów, każdy stopień naukowy więcej, to kolejny tysiąc zwolenników. No niestety tak to działa.

    Trzeba być świadomym pewnych mechanizmów być.
  • @autor
    nie ma zbyt wielu chętnych którzy wsparli by budowę pomnika Dmowskiego w Białymstoku za to setki osób przelewa co tydzień kasę na dwóch protestanckich szarlatanów z których jeden jeszcze do niedawna była kandydatem organizacji mieniącej się najpełniejszą formą współczesnego ruchu narodowego w Polsce.

    Nie w pomniki, kurcze!

    Trzeba w młodzież, w szkolnictwo, w oświatę inwestować.
    Każdy "przekonany do idei nie tyle narodowej" (po co pojęcia? każdy sam zrozumie i oceni), co do idei "rozwoju i działania dla dobra kraju" nastolatek da nam, Polakom, w perspektywie 20 czy 30 lat o wiele więcej, niż choćby 10 pomników Dmowskiego.

    Trzeba się wokół małych, a dobrze zdiagnozowanych potrzeb gromadzić. A niech to będzie choćby wydanie (opatrzone sensownym komentarzem) pism i kazań Wyszyńskiego.

    Dmowski wolałby, by jego "MNP" trafiły pod strzechy, w tej czy innej (uproszczonej) formie, nawet jako dobrze zrobiony komiks czy uwspółcześniona powiastka dla nastolatków, niż by odlewać jego facjatę z brązu w jego rodzinnych stronach.

    Dmowski stoi już w Warszawie.

    Oczywiście nie odmawiam zasadności inicjatywie budowy tego pomnika. Ale nie w tym kierunku powinien iść ciężar aktywności.
  • @autor
    Niewykluczone, że dziś najlepiej ideę dobrze rozumianego interesu narodowego realizuje właśnie nie kto inny, jak Donald Tusk. Bo dziś w najlepiej rozumianym interesie Polski (oczywiście w rozumieniu szeregowego obywatela, który nie ma żadnego problemu z globalizmem czy korporacjonizmem) jest:

    - nakłonienie Theresy May do pozostania UK w Unii

    - stworzenie wraz z Wielką Brytanią, Irlandią, Węgrami, Czechami, Słowacją, Słowenią, Chorwacją i Inflantami, po części także może z Austrią, bloku krajów tzw. eurosceptycznych (mówiąc nowomową Martina Szulca, Lutra współczesności), dążącego do prymatu urzędniczego centralizmu nad wewnętrzną suwerennością poszczególnych państw - oczywiście chodzi nie o sceptycyzm wobec Europy, ale wobec unijnego centralizmu.

    - dążenie do równowagi pomiędzy silną euroentuzjastyczną frakcją centrystów (w którym główną rolę grają Niemcy i Francja), ostatnio podupadającą z uwagi na wzrost znaczenia AFD (oczywiście warto byłoby utrzymać rządy przewidywalnej Angeli Merkel, o ile jest ona skłonna zweryfikować dotychczasową bezkrytyczną otwartość na imigrantów) a frakcją wolnego rozwoju, ale dążącą do wzmocnienia "wspólnego mianownika" (Europy chrześcijańskich korzeni) - bo nie oszukujmy się: silna gospodarczo pozycja Niemiec działa tylko na naszą korzyść. Im silniejsza gospodarka Niemiec, tym więcej my profitujemy.

    Nie jest to łatwe i wymaga umiejętności grania na wiele frontów, nie w rozumieniu chorągiewki, co raczej zniuansowania polityki zagranicznej...

    Przydałby się ktoś w stylu polskiego Ławrowa... osobiście nie miałbym chwili wahania i zaproponowałbym to stanowisko temu, który przegrał z Tuskiem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031