Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
94 posty 110 komentarzy

MIKSA

Miksa - Przyszłość należy do tych, co mają ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia - Roman Dmowski

Lepper, Smoleńsk i Machiavelli

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy istnieje w świecie polityki granica do jakiej można się posunąć w walce politycznej?

 Mam wrażenie, że taka granica nie istnieje. Polscy widzowie amerykańskiego serialu Domek z kart (House of cards), być może nie zdają sobie nawet sprawy z tego, iż taki serial tylko oparty na faktach moglibyśmy nakręcić w Polsce. Mój pomysł na taki serial jest taki aby kręcić równolegle dwa takie seriale, pierwszy z punktu widzenia poczynań PO a drugi PiS.

 

Pomysły na poszczególne odcinki? Ano weźmy pierwszy lepszy przykład z brzegu – ostatnie rewelacje na temat przyczyn śmierci Andrzeja Leppera. Otóż jak donoszą media, zwłaszcza te na usługach partii rządzącej, Lepper został zlikwidowany bo miał kwity na Millera i Pawlaka, które chciał przekazać Kaczyńskiemu i Ziobrze (sic!). To zaskakująca teoria zważywszy na wzajemne relacje na linii Lepper – Kaczyński. Przecież to Kaczyński doprowadził do zniszczenia Samoobrony poprzez między innymi oszczercze i nie znajdujące potwierdzenia oskarżenia pod adresem Leppera. Przypomnijmy, iż za tę sprawę pretorianin Kaczyńskiego ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński został skazany przez sąd I instancji za przekroczenie uprawnień i nielegalne działanie CBA. PiS zamiast przeprosić rodzinę Leppera, wspaniałomyślnie ułaskawił Kamińskiego tuż po przejęciu władzy. Dziś w cyniczny sposób formacja naczelnika Kaczyńskiego wykorzystuje śmierć Leppera w bieżących rozgrywkach politycznych. PiS zapomniał, że z Lepperem było im między innymi nie po drodze z powodu odmiennego podejścia co do polityki zagranicznej. Warto przypomnieć, że przewodniczący Samoobrony wbrew oficjalnej linii politycznej w Polsce wielokrotnie podkreślał potrzebę budowania dobrych relacji zarówno z Białorusią jak i z Rosją. Lepper po prostu widział jak dużo tracą polscy rolnicy i sadownicy na skutek szkodliwej polityki kolejnych polskich rządów, na odcinku wschodnim. Również z tego powodu był zaciekle atakowany właśnie przez PiS. Lepper z pewnością nie ufał ani Kaczyńskiemu ani ludziom z jego formacji. Lepper miałby rzekomo chcieć przekazać niezwykle poufne informacje Zbigniewowi Ziobrze, temu samemu, którego Kaczyński wyznaczył na oskarżyciela posiłkowego w sprawie przeciwko niemu samemu? No tak minęła od tych wydarzeń już dekada, większość ludzi nie pamięta już okoliczności rozpadu kolacji PiS-Samoobrona-LPR. Tego, że listę oczekiwań budżetowych przedstawionych przez Samoobronę (podwyżki rent, emerytur, dla służby zdrowia, nauczycieli czy dopłat do paliwa rolniczego), ówczesny premier Kaczyński nazwał warcholstwem i przystąpił do zmasowanej akcji, której celem było zniszczenie Leppera i Samoobrony.

Podobnie rzecz się ma ze śmiercią generała Petelickiego gdzie z jednej strony oglądać możemy przejęte jego śmiercią twarze polityków PiS sugerujących, że to był mord za, którym stały rosyjskie służby co nie przeszkadzało im jednocześnie deprecjonować roli generała Petelickiego wytykając mu to, że jego kariera zawodowa rozpoczęła się w strukturach PRLu, kiedy to pełnił służbę jako oficer wywiadu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

I wreszcie temat niemal równoległy z rewelacjami Sumlińskiego dotyczącymi Leppera. PiS prowadzi ekshumację ofiar katastrofy smoleńskiej w efekcie, której opinia publiczna dowiaduje się, że szczątki poszczególnych ofiar znajdujące się w trumnach są ze sobą wymieszane. Reakcja społeczna może być tylko jedna – oburzenie i gniew. Na kogo spadają cięgi oczywiście na PO i Rosję. Propisowski publicysta grzmi w radiowym eterze, że to dowód azjatyckiego barbarzyństwa Rosjan i zaniedbań PO. Nie znając okoliczności sprawy nie sposób rękami i nogami podpisać się pod pogardliwym tonem wymierzonym w Platformersów i Ruskich. A jak wyglądała rzeczywistość ? Szczątki ludzkie wisiały na drzewach, wymieszane były z elementami samolotu i ziemią. Pracujące na miejscu ekipy Rosjan i Polaków zmieniały się co kilka godzin ponieważ nikt nie mógł znieść dłuższego przebywania w strefie objętej skutkami katastrofy. Ekipy działały pod presją czasu. Zarówno Rosjanie jak i Polacy tam pracujący byli w fatalnym stanie psychicznym. Gdyby rzeczywiście skrupulatnie miały posegregować każdy fragment szczątków to operacja zajęłaby nie kilka dni a kilka tygodni. PiS miał tego świadomość. Wówczas zależało mu na jak najszybszym przewiezieniu szczątków do Polski i pochówku. Dziś poza co miesięcznym wykorzystywaniu katastrofy i jej ofiar do bieżących działań politycznych postanowił pogłębić wykorzystanie i oddziaływanie tematyki katastrofy w swoich posunięciach politycznych. Po raz kolejny można uderzyć zarówno w PO jako wroga wewnętrznego numer jeden oraz Rosję, swojego wroga zewnętrznego również numer jeden. Oczywiście z punktu widzenia rodzin tragicznie zmarłych i norm ogólnoludzkich stała się rzecz zła bo można było z pewnością dołożyć większej staranności podczas identyfikacji ofiar zarówno po stronie rosyjskiej jak i polskiej. Odcinanie dziś jednak kuponów od tej sytuacji uważam za wysoce niemoralne. Powyższe przykłady pokazują jak zostały przełamane kolejne granice w makiawelicznej tezie wg której cel uświęca środki.

Arkadiusz Miksa

http://prawy.pl/51792-lepper-smolensk-i-machiavelli/

KOMENTARZE

  • @Autor
    Bardzo porządnie ujął Pan ważne sprawy polskiej polityki. Uważam Pański tekst za bardzo dobry (5*).
    W sprawie wydarzeń 09 - 10 kwietnia 2010 wyrażam inne stanowisko, zbliżone do poglądów inż. Krzysztofa Cierpisza, co nie znaczy, iż nie podzielam Pańskiego zdania na temat wykorzystywania przez PiS tych wydarzeń do celów politycznych.

    Pozdrawiam.
  • 1
    Cel uświęca środki. I atak polityczny.
  • Niestety...
    Najgorsze jest to, że zasada "naród głupi wszystko kupi" ciągle się sprawdza, co umożliwia istnienie tzw. demokracji.
  • Sprzed roku, a teraz PO trochu sprzedają POlszewików ja kozy muslimy, bo już im do niczego niepotrzebni, a Asy mają na koniec.
    Smoleńsk: Kniaź Putin zaczyna ujawniać prawdę Zamachu Warszawskiego!
    ..........................A nie mówiliśmy?!..................
    Red. Gazety Warszawskiej.
    Widzowie TVN w szoku, nie mniejszym gwiazdy tej stacji – Dorota Wellman i Marcin Prokop. Słowa gościa Dzień Dobry TVN Andrieja Iłlarionowa, byłego doradcy Władimira Putina, musiały zapewne wywołać niemałą konsternację w całej stacji z Wiertniczej. Gość, witany jak gwiazda i przedstawiany jak ekspert od geopolityki tłumaczył, że oficjalna wersja wydarzeń dotycząca tragedii smoleńskiej jest niewiarygodna. Pytany, czy wierzy, że w Smoleńsku doszło do zamachu Iłłarionow wskazuje:
    Nigdy nie powiedziałem, że wiemy, jak doszło do tej tragedii. Jednak sporo wiemy na temat wydarzeń z kwietnia 2010 roku. Wiele pytań pozostaje wciąż otwartych, zarówno technicznych jak i logistycznych.
    Były doradca Putina wskazał, że w maju 2010 roku sformułował siedem pytań dotyczących tragedii. Przez te lata nie otrzymaliśmy od strony rosyjskiej żadnej odpowiedzi. Nadal nie wiemy, dlaczego samolot, który spadł z wysokości 50 metrów, rozpadł się na małe kawałki i naprawdę na dużym terenie. Z tego, co wiemy z innych katastrof na podobnej wysokości, nie było żadnego przypadku, gdzie zniszczenia byłyby podobne do tych w Smoleńsku mówił Iłłarionow.
    Dodał, że po innych, podobnych katastrofach wielu ludzi przeżyło.
    Nie było przypadku, by cała załoga, wszyscy pasażerowie zginęli w takiej katastrofie. Jest wiele otwartych pytań tłumaczył były doradca Putina, poruszając coraz groźniejsze wątki. Żadne drzewo, żadna brzoza nie była w stanie zniszczyć skrzydła takiego samolotu. To jest absolutnie jasne. I dlatego musimy wiedzieć, co się naprawdę stało. Musimy zadawać pytania. Dużo osób zadawało pytania do rządu i władz, ale nie mamy odpowiedzi mówił zaskoczonym dziennikarzom były doradca Władimira Putina. Wiemy również, że oficjalny raport MAKu zawiera pewne elementy, czy odpowiedzi, które nie odnoszą się do rzeczywistości, do warunków panujących na lotnisku. Ale mimo to wrak samolotu nadal jest w Smoleńsku, nadal nie został przekazany stronie polskiej. Powstaje pytanie dlaczego ciągnął Iłłarionow. Dodał, że po tragedii „pojawiali się tzw. świadkowie tej sytuacji i okazało się, że to byli agenci służb specjalnych, a nie prawdziwi świadkowie tej sytuacji”. Dlatego musimy wiedzieć, co się stało zakończył były doradca Putina.
    https://a.disquscdn.com/uploads/mediaembed/images/4240/4179/original.jpg?w=800&h

    Avatar
    Christophorus Lechitus • 9 months ago

    +++

    „Talmud naucza ……. temi słowy: że żyd jest cząstką materjalną Boga,……”

    Putin Smoleński, czyli druga śmierć Maglarza.

    http://www.gazetawarszawska...

    W trudnych tygodniach nieuczciwych, niesprawiedliwych, niewdzięcznych pomówień wzorcowej demokracji o oszustwa wyborcze, jaką po Okrągłym Stole - z wielkim twórczym trudem- stworzyły nad Wisłą dwunogi Yaweha, nadszedł dzień wytchnienia, jakim był wywiad TVN z emisariuszem rosyjskiego zdrowego rozsądku, a którym było spotkanie z Andriejem Iłlarionowem.

    W tych dniach goryczy niewdzięcznych pomówień o fałszerstwa, bełkotu teorii konspiracji, wybuchów antysemityzmu i innych podłości ze strony zoologicznego wstecznictwa, okrutnie uderzające w serca wolnych od rasowych uprzedzeń redaktorów TVN - a co niewątpliwe, również i widzów - dobrze było odprężyć się i posłuchać o tym, jak to u innych jest naprawdę źle.

    Jeśli mówić o kimś źle, to najlepiej o Rosjanach i Rosji lub Białorusi. Wybór padł na Rosję, bo o najmocniejsze akcenty tu chodzi. Tym, który miał biadolić o Rosji, w której wyobcowany Putin gada do luster na Kremlu, był wpływowy były Putinista, a obecnie przedstawiciel rosyjskich sił rozsądku Andriej Iłlarionow. Jest on byłym agentem, podobnie byłym agentem jest autor Akwarium, czy jak tam to się nazywa i jak agentem nie jest i zresztą nigdy nie był Wielki Mag.

    Polacy lubią słuchać o tym, jak to w Rosji jest źle, ludzie umierają z głodu, opozycja rośnie w siłę, której do pełnego zwycięstwa trzeba tylko nieco pomóc, a do czego nasz romantyczny naród zawsze jest chętny. Iłlarionow opowiadający o białych niedźwiedziach, które polują na ludzi w centrum Moskwy, był dobrze pomyślanym przerywnikiem tego polskiego jazgotu o rzekomych oszustwach wyborczych. Miał też dobrze podładować akumulatory przed powyborczym poniedziałkiem, który również mógł by być wykorzystany przez oszołomów z PiS i innych, np. obszarników i kułaków złodziejsko handlujących ziemniakami bez podatku VAT, a zwodniczo narzekających na konspirację rządu.

    Jakieś jednak fatum wdarło się do tego spotkania na żywo z tym ruskim prelegentem, byłym agentem. Ni z tego, ni z owego, ten były doradca Putina zaczął nieodpowiedzialnie dziwaczyć o Smoleńsku. Jak jakiś tam wariat sekty smoleńskiej zaczął wygadywać, że w takiej katastrofie to nie wszyscy powinni zginąć, albo że ta brzoza nie mogła zniszczyć skrzydła.

    A co najgorsze, Andriej Iłlarionow wyraźnie celując w legalistów od komisji smoleńskich, czyli przedstawicieli państwa prawa, dał im cios poniżej pasa, bo stwierdził, że cały ten raport MAK - to niby - są to „fakty bez faktów”. Był to niespo….dzie….wany faul, tak jakby na własnych piłkarzach, a nie przeciwniku. To kopniak w krocze nie tylko TVN-u Komorowskiego, Tuska i innych, a nawet samej Kopacz, która od tego feralnego piątku rano ma się też za co po męsku trzymać. I kiedy ten tak straszny ból wstrzymał oddech u kopniętych redaktorów, to na odchodne ten ruski prelegent zaatakował skopanych czymś znacznie gorszym niż kopniak: zaszantażował ich możliwością wydania wraku tupolewa do Polski! Zapytał bowiem groźnie: dlaczego to on jeszcze leży w Smoleńsku, a nie w Warszawie? I żeby już wszytko spustoszyć do reszty oświadczył zbaraniałym, że tzw. świadkowie katastrofy okazali się później być agentami służb!

    Może byłby tak on dalej bredził, ale sprytna redaktorka wyłączyła mu głos i uciekła z tematem w teren - w Lubuskie. I niech by szlag trafił takiego gościa!

    +

    Pomyślmy - przecież oszustwo smoleńskie zbudowane jest trzech głównych filarach: raporcie MAK wyssanym z palca Anodiny, która mieszka w Moskwie, wraku smoleńskim, który też bezpiecznie leży poza Polską oraz na komercyjnej żałobie wdów smoleńskich, która również nie z tego świata pochodzi.

    O ile komercje wdów i wdowców smoleńskich można utrzymać przy życiu różnego rodzaju apanażami, to co zrobić z resztą?

    Raporty smoleńskie Millera i innych różnych cmoko-ekspertów lub negacjo –, ale też ekspertów, bo z Ameryki, bazowały tylko i wyłącznie na „faktach bez faktów”. A podstawowym faktem bez faktów był tenże Raport Anodiny, który właśnie został podważany przez tego ruskiego fałszywca.

    O ile Anodinę można wysłać samolotem na pług do odśnieżania pasa i potem powiedzieć, że - z niewiadomych powodów - Anodina ukrywała dowody, które właśnie – bez kopii - razem z nią spłonęły w rozbitym samolocie i już nic nie da się zrobić dla prawdy, to co zrobić z Tupolewem, który Putin odeśle na przejście graniczne w Medyce? I to przywiezie go tam traktorem, a zaskoczona Kopacz nie przerzuci go już samolotem transportowym ze Smoleńska prosto do Warszawy, ale – oczywiście - przez strefę wojenną Donbasu? Gdzie separatyści pomyśleliby, że to nowy MH17 i też odpaliliby rakiety? A to byłoby coś! Bo odzyskiwanie Tupolewa z Donbasu trwałoby jakieś następne pięć lat, a potem to się zobaczy. W końcu, niechby go sobie przywieźli, będzie to już nie tyle wrak smoleński, ile donbaski wrak z wraku.

    Wrak smoleński – ten bez Donbasu - podrzucony pod bramę URM i wraz z niezrównoważoną psychiczne premier Kopacz, to jakby sytuacja małpy z brzytwą i granatem w łapie w jednym.

    Dołożyć do tego tę idiotkę od rekolekcji, która 11 listopada wepchnęła dziesiątki tysięcy ludzi na Most Poniatowskiego i obraz piekła mamy gotowy. To oczywiste, Kopacz jest dużo inteligentniejsza i lepiej wykształcona niż Tusk oraz umie strukturyzować problem, ale to i tak nie daje jej rozumu, bo inteligencja i mądrość to nie to samo. Ona pracować nie potrafi, ale jest nadgorliwa i może zrobić Majdan, i to nawet bez majdaniarzy, bo parę jeszcze takich ciotek jak ona i ta dewotka z Rakowieckiej (a nie jest wykluczone, że jest tajnie wyświeconym księdzem, bo po rysach twarzy i charakterystycznym chodzie widać to wyraźnie – a to dodatkowo liczy się podwójnie), to już wystarczy na piekło w Warszawie, a może i w świecie, a co mogło być zamierzone przez Putina i dlatego odstawiono taki horror w TVN-nie.

    Tusk jako „prezydent w EU” to też jest robota Putina. Tusk nie tyle wyleciał z Warszawy - celem zatarcia śladów jego szkodliwych rządów – ile został podrzucony Merkel jako Czarny Piotruś Putina.

    To Tusk jako już „prezydent” będzie obciążony dowodami smoleńskimi przez Putina i jako taki stanie się kamieniem u szyi nie tylko Niemiec, ale i całego EU. Tusk nie zamordował Delegacji – rzecz jasna - ale Putin ma wszystkie niezbędne papiery na to, aby pokazać, że to Tusk szmuglował trupy smoleńskie z Warszawy do Moskwy, a i że trupy posmoleńskie to robota jego rządów lub wykonana za jego rządów. Za Tupolewem pójdzie też i CASA z Mirosławca.

    I kiedy tak eksperci będą obwąchiwać blachy Tupolewa i pokazywać, że mieli rację, że jest materiał wybuchowy na blachach i że to dowód na zamach. To Putin logicznie odpowie, że może i tak, ale on tego nie wie, gdyż sam tego nie sprawdzał. Ale Putin zauważy: to w takim razie dowodziłoby niewinności Moskwy, bo bomba musiałaby być podłożona w Warszawie. Jeżeli ktoś by rzucał się dalej, to Putin zauważy i to, że wrak i jego położenie nie wskazują na to, że ten samolot leciał ale znalazł się tam w jakiś nieopisany sposób. Bo gdyby samolot podchodził do lądowania to „zestrzelony przez Putina” spadłby i gdzie indziej, i inaczej niż w tym lasku, który nie leży na ścieżce zejścia – a co widać. Czyli jeżeli wrak zalega niewłaściwie to zachodzi masa problemów, które opisano różnorako w http://zamach.eu/

    A jak wynika z zamach.eu – problem Delegacji znowu wraca do Warszawy – jak to było na tym Okęciu!?

    Putin, w takim razie, da jasno do zrozumienia, że poprosi Warszawę o papiery na przelot Tupolewa do Smoleńska, bo on nic takiego nie znajduje w Rosji i dodatkowo poprosi Łukaszenkę o pomoc, bo może Łukaszenka ma dowody na przelot Tupolewa na Mińskiem.

    I gdyby do tego rzeczywiście miałoby dojść, to rozpętałoby się jakieś piekło, bo wiadomo, że i Łukaszenka nie ma papierów na przelot Tupolewa nad Mińskiem, ani nawet Białorusią.

    A zgaduj zgadula, czy na kolejne głośne myślenie Iłlarionowa to nawet w tym zidiociałym systemie obronnym NATO, tych zidiociałych przywódców tych państw musi nastąpić poruszenie, jeżeli nie groza oszukanych. Państwa członkowskie NATO w swym stosunku do poczynań USA i Izraela oraz ciągłego nadstawiania głowy dla interesów żydowskich są już u kresu wytrzymałości. Są one jak mąż puszczalskiej żony, który nieoczekiwanie wraca do domu i stara się nie zaglądać pod łóżko ani do szafy. Ale nawet głupi mąż i bez charakteru w końcu musi coś zrobić. Tak samo jest z oszukiwanymi krajami członkowskim NATO.

    A nie chodzi tu jedynie o Polskę czy losy jakiegoś tam prezydenta. Tu chodzi o sytuację gospodarczo-społeczną, która w tych krajach jest katastrofalna. Upadek przemysłu wysokotechnologicznego jest faktem od lat 60-ych. Nędza społeczna jest coraz trudniej maskowa sztucznymi ekonomiami, które bazując na wielostopniowym zadłużeniu a to państwa, a to społeczeństwa - na przemian - doprowadziły do takiego poziomu zadłużenia, że już nikt nikomu nie opowiada bajek ani o dobrobycie, ani o przyszłości, w co już nikt nie wierzy, a każdy chce jedynie przesunąć jeszcze o trochę te nieuniknioną godzinę bankructwa i klęski. Ta sytuacja rodzi nieobliczalną desperację i wybuch społeczny może nastąpić w każdej chwili, i nie będzie to arabska wiosna, ale coś zupełnie innego.

    Nawet w takiej wykastrowanej Szwecji problem ten grozi eksplozją. Ostatnie wybory faktycznie wygrała „partia z znikąd” - „Svenska Demokraterna”, w skrócie SD, i gdzie aby stłumić po wyborach wpływ tej partii na parlament, osadzono jej lidera Jimmy Åkesson`a w faktycznym areszcie domowym, wyjaśniając durnym wyborcom, że lider partii „zmęczył się i jest wypalony, musi zająć się swoją rodziną i dzieckiem, i nie będzie w kontakcie ani z partią, ani polityką w ogóle”.

    Szwedzi, którzy inteligencją polityczną nie dorastają Polakom do pięt, pytają się nieswojo – jak to możliwe, aby lider partii, która wstrząsnęła Szwecją, zamiast - będąc na fali - walczyć w parlamencie jest nagle po wyborach zmęczony i tylko chce siedzieć w domu, i układać klocki z dzieckiem?! A kiedy właśnie doszedł do władzy na krzyku, że to szwedzkie dzieci trzeba bronić przez zalewem obcych najazdów!

    Żydzi zamordowali szwedzkich polityków, Bernadette, Palme, Lindh i biorąc pod uwagę swoistą żydowską wyszukaną powściągliwość i skromność, to oni sami uznali tym razem, że Åkesson`a nie powinno się zabijać, a jedynie postraszyć, co się poprzednio udało z dwoma najwyższymi liderami chrześcijańskiej partii i socjaldemokratycznej paręnaście lat temu, i to tak skutecznie, że ci całkowicie odeszli z polityki.

    Ale czy to będzie trwało długo - Szwecja jest słaba i śmieszna, bo jako kraj protestancki wyrugowała genetycznie elementy silne i zostały jednostki genetyczne wystraszone, miernoty, tak jak w Polsce obecnej, gdzie wszyscy wszystkiego się boją, bo pochodzą z rodzin albo wyniszczonych przez okupację, albo przez aborcję, a kto się uchował, też został spsychodelizowany prze Karola Dobrego – a co najtrwalsze. Ale nawet ta żałosna Szwecja może podnieść głowę. A nie jest ona jedyna, w Norwegii ogłoszono zagrożenie terrorystyczne, w Anglii aż się gotuje, Francja poniżona do poziomu rynsztoka stara się wyzwalać od kurateli Berlina, który z kolei bezustannie zwalcza antysemityzm w takim stopniu, że aż każdy prawie Niemiec zaczyna przebąkiwać, że może to w końcu chyba jakaś przesada.

    Kiedy wszyscy mają problemy, a słuchają ciągle propagandy, że jest dobrze i nic złego się nie dzieje, a nawet jest i lepiej, to powstaje sytuacja, że oszukiwani zaczynają prowokacyjnie patrzeć po sobie: kto pierwszy się zbuntuje, tak jak na poligonie, kiedy szeregowcy mają w końcu dosyć pijanego idioty kaprala i potrzeba jedynie iskry do buntu całego plutonu.

    Rosja wygrała w Europie starcie na Majdanie, ale Putin całkowicie przespał tę sprawę i na spontaniczny zalążek buntu niezliczonych środowisk narodowych na Zachodzie ofiarujących Rosji przyjaźń potrafił jedynie odpowiedzieć propagandą „walki Rosji przeciw Zapadowi” czy „cerkwi przeciw Kościołowi”. Zaczęto powtarzać brednie o Rosji jako Trzecim Rzymie, a co również uwidoczniło się w reakcjach polskojęzycznych portali, których półinteligentni wydawcy zaczęli masowo propagować tamte kremlowskie głupoty.

    Putinowskie propagowanie bezpodstawnej ideologii konfliktu Zapad - Moskwa i cerkiew - Kościół świadczy albo o totalnym braku wiedzy, albo o sabotażu. W końcu Putin dobrze wie, że jego los jest taki sam jak Kadafiego czy Saddama i że zarówno ratowanie własnej głowy oraz Rosji jako całości nie polega na ślepym konflikcie lub równie ślepym unikaniem takiego, ale na zręcznym zdobyciu poparcia sił na Zachodzie celem przesunięciu ich w kierunku ośrodków władzy i takiego zapanowania nad całością sytuacji w Europie i USA.

    A Putin chyba też rozumie i to, że z obecnymi ośrodkami władzy na Zachodzie nie ma się co umawiać, bo warunki umowy nie zostaną dotrzymane, a on zostanie oszukany, skończy jak Kadafi - zastrzelony na masce jakiegoś jeepa. Obecna władza na Zachodzie, w każdym z państw bez wyjątku, jest wrogiem nie tylko Putina i Rosji, ale i własnych społeczeństw - bo jest to władza żydowska, która zniewoliła Zachód i prowadzi jego narody ku zagładzie. Władza ta nienawidzi każdego, kto choćby tylko dał znać, że może podnieść głowę, a Putin - co by o nim nie mówić, zrobił to wiele razy i odwrotu już nie ma. Putin musi to zagrożenie rozumieć.

    Dodajmy, że Rosja nie ma innej tożsamości niż Zachód. Korzenie Rosji tkwią w Zachodzie, Rosja miała tylko inne warunki historyczne i geograficzne i z tego powodu wygląda rubasznie, ale jest to tylko powierzchowność, inna mentalność. Rosja rozwinęła swój geniusz i prześcignęła inne narody w wielu dziedzinach takich, jak nauki podstawowe czy w przemyśle energetycznym lub kosmicznym. Ale już fabryka rowerów w Rosji nie wychodzi, nie udają się jej wyroby konsumpcyjne czy inne wymagające bezpośredniej współpracy poziomej między drobnymi partnerami. A to można wziąć tylko z Zachodu, a nie z Chin, z Japonii, Syberii czy z USA, bo i te biorą wszystko z Zachodu. Wszystko to, co dobre i funkcjonalne, jest „zachodnie”, a kiedy „Zachód” upadnie, to upadnie cała cywilizacja przemysłowo-kulturowa, bo inne kultury na tym globie nie posiadają zdolności wykreowania takiej symbiozy kreatywności, prawa, nauki, etyki czy stosunku do człowieka, jak Europa lub inaczej Zachód.

    Putin musi to rozumieć, wiedzieć, że Rosji nie jest potrzebny Zachód zniszczony, z którego pogorzeliska ona nic nie skorzysta, ale Zachód płodny, z którym Rosja i chce, i musi żyć. Rosja może być gorzka dla Zachodu, ale nigdy zabójcza, bo duchowość Rosji choć trudna czy zaborcza, nigdy nie była wyniszczająca. Rosja zagarnęła nie jednego, ale nigdy nie zniszczyła swoich Indian, ani nigdy nie mordowała swoich Palestyńczyków. Świat nie zna lepszych banków niż banki cara. Dobrze jest to zrozumieć w kraju, gdzie młode rodziny pożyczyły forsę w „polskim” banku i teraz opuszczają swe polskie mieszkania kupione w kredycie, aby pracować w Anglii czy Francji i móc spłacać kredyt żydom w Genewie.

    see more

    Reply

    Share ›

    Avatar
    Christophorus Lechitus Christophorus Lechitus • 9 months ago

    http://www.gazetawarszawska...

    Rosja nie ma problemu Zachodu jako wroga, ale Zachodu jako braku z nim porozumienia partnerskiego. Gdzie Rosja odciążona od zagrożenia państwami kuriozalnymi, jak Ukraina czy Litwa i niestety obecna Polska mogłaby spokojnie uprawiać gospodarkę – współpracę z zachodem – bez potrzeby trzymania tam czołgów, uprawiania destruktywnej ekonomicznie retoryki wojny, a skoncentrować się spokojnie na wschodzie i tam bronić siebie, a przy okazji Europy jako całości – być daleko wysuniętym przedmurzem naszej cywilizacji - co leży w interesie całej Europy. Wszystkie bez wyjątku narody europejskie to pojmują i są skłonne do bezwarunkowej współpracy z Rosją poza trzema, a są to Anglia, Polska i Niemcy.

    Anglia jest wrogiem wszystkich (bo zgodnie z tradycją imperialną chce nad wszystkimi panować), Niemcy niemal od zawsze są wrogiem wszystkich sąsiadów, a Polska jest wrogiem tylko Rosji i celebruje wszelkie przybłędy. Rosyjska agresywność wobec Polski – na którą tak się skarżymy, wynika tylko i wyłącznie z tego, że Rosja chce mieć o jednego wroga mniej i wybór pada na nas, bo jesteśmy najsłabsi, najłatwiejsi do zepchnięcia na bok.

    Kiedy więc tak dumnie występujemy w roli mięsa armatniego „określonych sił na zachodzie” - a co mylnie określamy Zachodem - w środku tego targu, gdzie zmuszamy USA do umierania z Polskę, Rosji grozimy atakiem na Moskwę, to jedynie ośmieszmy się, ustawiamy się pozycji niewygodnego partnera czy politycznego nieudacznika. Własnej polityki nie mamy, własnych interesów nie mamy, własnych warunków nie mamy, pozwalamy jedynie być jakimś mniej lub bardziej tandetnym straszakiem jednej strony przeciwko drugiej. Ale ta nasza nędza polityczna to nie wszystko.

    Tak jak przed rozbiorami, tak i teraz. W tle naszego bytu politycznego mamy żydów. I to żydzi weszli w ten dialog Putina z Obamą 2010 roku, ukazując Polskę jako piąte koło u wozu, równocześnie ugrywając dla siebie własne korzyści polityczne. A nie było to pierwszy raz i nie zaczęło się to w czasie okresu powstań, ale znacznie wcześniej, bo na długo przed Odsieczą Wiedeńską. Żydzi już przy okazji tzw. „Przywilejów Kaliskich” definiowali Polskę jako swój własny teren, gdzie polska władza była im przeszkodą. Już na początku Jagiellonów Historycy opisują żydów jako wykradających z Polski tajemnice sejmowe i przekazywanie planów wojskowych Korony do sułtanów tureckich. Pierwsze prasy Guttenberga w Polsce drukowały jeden egzemplarz Uchwał sejmowych extra po to, aby go sprzedać Sułtanowi. Dzięki tej pomocy – żydowskim szpiegostwie - Turcja mogła zawsze być dobrze przygotowana do wojny z Polską. Sam Bismarck wychwalał żydów, dziękując im za szpiegowanie w Polsce na rzecz Prus. Wkraczający Wermacht 1939 roku był witany przez kahały, które na widok Niemców grały, śpiewały i tańczyły, a to tak przypadło Niemcom do serca, że nawet i Oświęcim tak koncertował. A w Polsce dzisiaj? Żyd śmiertelnym wrogiem Polski - tak było kiedyś i tak jest też teraz, z muzyką, czy bez.

    To żydzi porwali i zamordowali członków delegacji do Katynia, bo uzyskali na to aprobatę tak jednych, jak i drugich, bo było to politycznie opłacalne tak dla Rosji, jak i dla USA. Zupełnie podobnie jak to było w Układzie Ribbentrop-Mołotow, w Katyniu czy na Gibraltarze.

    Celem tego nie był Lech Kaczyński, ale generalne osłabienie strukturalne Polski – to dalekosiężnie, a pod wglądem wymagań doraźnych celem zamachu była pilna potrzeba szybkich przetasowań na najwyższych szczeblach dowódczych w siłach zbrojnych - głównie lotnictwie.

    Okres podjętych decyzji w sprawie „katastrofy smoleńskiej”, to moment podjęcia decyzji zakupu samolotów F16 i decyzji o zatrzymaniu TU-154 w Polsce w MON jako jednostek transportu rządowego. A więc lata 90-te i warto rzucić okiem na tych premierów, którzy kupili F16, a zaniechali oddania na szmelc TU154m.

    Konieczność przetasowania w dowództwie lotnictwa i wymóg zakupu niepotrzebnych Polsce F16 wynikała z zapotrzebowania żydostwa - konkretnie Izraela, a nie z obiektywnych potrzeb Polski. Uściślając, chodzi tu o Izrael oraz oś logistyczną Polska – Izrael.

    Izrael coraz dramatyczniej miota się miedzy wizją wielkiego Izraela, Izraela liberalnego, bezpaństwowego nawet oraz Izraela zlikwidowanego – tak jak 2000 lat temu.

    Izrael jako państwo jest niewątpliwie wielką ością niezgody wśród żydów i źródłem konfliktów miedzy nimi. Nie jest to nic nowego, bo tzw. syjonizm powstał dość niedawno i nigdy nie był zaakceptowany przez całość czy większość żydowskiej diaspory. Żydzi zawsze niechętni Izraelowi nie bez triumfu ukazują to państwo żydowskie jako zupełnie nieudane pod względem politycznym, a psującym światowym żydom lukratywne interesy, bo to, co robi Izrael w stosunku do Palestyńczyków, wywołuje niechęć do wszystkich żydów w świecie, a co utrudnia koszerowi interesy. Czują oni też ciężar podatków, które są na nich nałożone, a to po to, aby łożyć na Izrael, odczuwają też na własnej skórze upadek państw i narodów, w których przez stulecia żyli w dobrobycie, a co właśnie się skończyło – i tak jest bardzo wyraźnie widoczne w USA, ale nie tylko. Oczywiście wszyscy robią dobra minę do złej gry, ale nawet i to się kończy. Bywa, że Izrael werbuje młodzież żydowską w diasporze i bez wiedzy i zgody rodziców wywozi młodych żydów do Izraela, skąd ci młodociani fantaści syjonizmu telefonują do rodziców w Stanach czy Niemczech, aby ich poinformować, że przerywają naukę w szkołach po to, aby pracować w kibucu, bo Izrael potrzebuje pomocy. Jeśliby tak jakoś zmierzyć, to okazałoby się, że w lokalnym świecie największa nienawiść do Izraela panuje wśród żydów, a nie u nieżydów.

    Aby powstrzymać opcje likwidacji państw - jako ucieczkę w lepsze obietnice - tzw. syjoniści próbują poszerzyć granice państwa, co formalnie możliwe, bo Izrael nie ma konstytucji, a więc jest nieokreślony co do granic. Też syjoniści, ale innego odłamu, dążą do odbudowy świątyni, ale do tego muszą przedtem zburzyć meczet Al.- Aqsa, bo on stoi na jej ruinach.

    Zburzenie Al -Aqsa nie jest możliwe w otwarty sposób, bo tzw. „syjoniści” nie mają na to przyzwolenia od światowego żydostwa – co prawda na razie. Trzeba było zatem użyć fortelu do zniszczenia tej muzułmańskiej budowli .

    Tym fortelem jest planowany przez żydów atak Iranu na Izrael, który rykoszetem zburzy Al -Aqsa. W zeszłym roku było to zaplanowane, ale coś nie wyszło. Żydzi już nawet poustawiali wokół meczetu kosze na śmieci, które są przecież w Izraelu zakazane jako potencjalne miejsce podłożenia bomby. Ale wtedy coś musiało się żydom odmienić, bo to plemię kapryśne jest. A było już tak, że równocześnie Nathaniahu ogłosił, że Iran będzie miał gotowy ładunek nuklearny za trzy tygodnie, dając do zrozumienia, że Izrael uderzy zapobiegawczo np. dzień wcześniej. Zaraz potem - równie planowo - duża grupa członków Knesetu uciekła z Izraela do Polski – i rozpoczęła obrady Knesetu - jako parlamentu w Polsce - przy okazji i pod pretekstem obchodów rocznicy wyzwolenia obozu.

    Coś jednak nie wyszło!!! +++ Panu Bogu niech będą dzięki, że nas przed tym piekłem uchronił +++ Iran nie zaatakował Izraela tak, że Al - Aqsa zostałaby zdmuchnięta z powierzchni ziemi, Izrael nie mógł zatem zbombardować Iranu, jak ogłaszał Nathaniahu, a „polskie” F16 nie były potrzebne do walki po stronie Izraela w tej wojnie, która jakimś cudem nie wybuchła. A co najważniejsze: - do Polski nie zjechały miliony zapłakanych żydowskich pogorzelców z Izraela.

    Nie wiemy co się stało, że w styczniu 2014 nie wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie, a obrady Knesetu w Krakowie zakończono bezowocnie - to tu nie jest istotne. Ważne jednak jest zrozumienie ciągłości procesu – ogłoszenia przez Putina groźby wydania wraku smoleńskiego Polsce, jako biegu wydarzeń 10 kwietnia 2010 roku, zamachu na CASA i logistycznego przygotowania w postaci zakupu F16, wejścia Polski do NATO, a także i do EU.

    Wszystko to zostało podyktowane potrzebami żydów: tymi długofalowymi i doraźnymi. Izrael jest największym nieporozumieniem w planach żydowskiej expansji w świecie na przestrzeni 2000 lat. W latach początków XX wieku – po pozorem rzekomego syjonizmu - Izrael został ukuty jako azyl wszelkiej maści zbrodniarzy żydowskich, którzy w kurczącym się świecie mieli coraz mniej miejsc, do których mogli uciekać ze skradzionymi zdobyczami. Wynalazki komunikacji i telekomunikacji utrudniały żydom ukrywania zrabowanego złota, poza tym bali się oni odpowiedzialności karnej przed narodowymi sądami i tak zrodził się „Syjonizm”, który dał azyl żydom w suwerennej państwowości Izraela.

    Teraz jednak po pierwsze, Izrael bardziej żydom szkodzi niż pomaga, po drugie w międzyczasie siła żydowska tak wzrosła w świecie, że żydzi w Anglii, Niemczech czy Polsce nie mają się czego obawiać. Mogą oni kraść i mordować bezkarnie, gwałcić dzieci a np. Polacy będą ich bronić przed sporadycznymi już ostatni konwulsjami cywilizcji naszego prawa – tak jak pokazuje przykład Polańskiego. Żydom już nic nie grozi, przeciwnie - to oni ścigają np. Anglików w ich własnym kraju i skazują ich za np. brak należnego szacunku podczas nazywania żyda żydem – taki wyrok już w Anglii zapadł w roku 2014, to oni zemścili się na aktorce Brigidzie Bardot za to, że próbowała skarg przeciw muzułmanom - którzy przecież też są żydami - i skazali ją na więzienie.

    Na tle tego wszystkiego Zamach warszawski 10 kwietnia 2010 roku należy widzieć w szerszej perspektywie, aniżeli nieprofesjonalne lądowanie we mgle. Ale jeśli już brać pod uwagę samo tylko wydarzenie – bardziej należy je porównać do pogromu kieleckiego, bo to prawie to samo. W końcu chodzi o sterowanie prowokacjami i zbrodnią, na tle żydowskich przepędzeń żydów z jednego miejsca na drugie. Bo w fikcji smoleńskiej oraz zamachu w Mirosławcu żydzi oczyścili wiele czołowych stanowisk w wojsku, które właśnie są żydom niezbędne do sprawnej logistyki osi Polska – Izrael oraz do swobodnego wysyłania polskich F16 do bombardowania Iranu, lub przerzucenia mostem powietrznym milionów żydów do Polski, na które czekają polskie pustostany, których Polacy nie dają rady opłacać.

    Jeżeli w Polsce żydzi wszystko mogą, to w Rosji już znacznie mniej. I nie chodzi tu o urzędy czy skradzione kopalnie złota, ale o mentalność Polaków i Rosjan. Polacy uczynili się sławni tym, że podcierali żydów, co wywołało przerażenie papieża Benedykta XIV. Polacy chełpią się tym, że ratując w czasie wojny np. statystycznego jednego żyda, zabili przy tym średnio dziesięciu Polaków – swoich sąsiadów, a nawet i bliskich. Z Rosjanami jest inaczej niż z naszą polską dobrocią, tam w Rosji żydzi mieszkali zbyt krótko, bo od czasów Katarzyny Wielkiej i nie zdążyli zatruć ruskiej głowy, tak jak to się udało z polskim odurzonym kołtunem.

    I to właśnie z tego powodu Putin nie ma takiego przyzwolenia na bardzo wiele rzeczy, które w Polsce mógłby zrobić bez trudu. Trzeba sobie poczytać Konecznego , aby zrozumieć to, że Putin niekoniecznie robi to co chce, ale to co musi. Rosjanie to naród mściwy, pamiętliwy, ale i uduchowiony, dużo głębiej i zazdrośniej przeżywający swą duchowość niż Polacy, co przejawia się twardym obstawaniem przy własnym tradycyjnym godle, malarstwie cerkiewnym czy estetce śpiewu (trzeba poczytać sobie antysemitę R. Wagnera, aby zrozumieć wpływ muzyki na rozum ludzki – co kompozytor opisał). Hymn Nowo-Rosji, carskie orły na czołgach czy samolotach bojowych, to nie wyczyny Wołodii Putina, ale oddolna samoistna inicjatywa szeregowych żołnierzy. Śmiejemy się z upodlenia Rosjan, ale w tchórzliwej Polsce nie byłoby możliwe to, aby całe dywizje prostych żołnierzy pisemnie występowały z protestami do Stalina przeciwko aresztowaniu marszałka Żukowa - a co prostym żołnierzom groziło rozstrzelaniem. Putin - kimkolwiek by nie był – czuje za plecami oddech tłumu prostych Rosjan, którzy wstają z kolan. I kiedy nie oddał Gruzji, bo mu nie było wolno, nie oddał Krymu, bo mu nie było wolno, to oddał kawałek lasu w Smoleńsku na miejsce rzekomej katastrofy Tupolewa, bo w końcu co go to obchodzi ta cała kłopotliwa Polsza? Paliaki się nie martwią, to dlaczego Putin ma się martwic!?

    Rosja na bałaganie smoleńskim zyskała dla siebie wiele czasu, a głównie to, co jest przedmiotem głównym tego artykułu: dowody na nielojalność „zachodu” wobec Polski, czym był zamach przeciw prezydentowi Polski, w który to zamach zamieszane są główne siły światowe. Dowody tego Putin grozi ujawnić, co jest w stanie zburzyć EU i ośmieszyć NATO.

    Bo to Tusk – obecny prezydent EU - i jego rząd są odpowiedzialni za porwanie L. Kaczyńskiego lub stworzenie ku temu dogodnych warunków dla obcych służb oraz innych, które nie próżnowały, a na co Putin ma papiery, no i filmy video – i to dopiero będzie „film Koli” na Youtube! To ten premier rządu – Prezydent EU - ma na swoim koncie rajdy śmierci zabójców samobójców, to sojusz NATO zaniedbał kontrole tego, co się stało w Mirosławcu, i zaniedbał kontrolę tego, co się stało jeden dzień przed 10 kwietnia 2010 roku. Putin ma papiery i dowody na szmugiel zwłok z Polski do Rosji, a co jest wprost extremalnie drażliwe.

    Putin walczy o własną głowę i jest gotów upokorzyć każdego, kto stanie mu na drodze, a są to prawie wszyscy szefowie państw NATO i ich służby. Głosem swego człowieka w TVN Putin ośmieszył raport MAK i tych wszystkich głupców w Polsce, którzy na podstawie tamtych bzdur rysowali wykresy, włączali programy komputerowe czy robili analizy fałszerstwa wykresów czarnych skrzynek. Tyle uczonego jazgotu, a przecież cały ten śmietnik raportu MAK podobny jest do śmietnika raportu KRW – jest wzięty „z powietrza” i jako taki nie ma trwałych namacalnych śladów fałszerstwa. Paradoksalnie można by nawet powiedzieć, że niczego nie można zanegować, bo to, co zafałszowane, jest ulotne do tego stopnia, że dosłownie nie ma się do czego doczepić. I to teraz Putin powiedział jednym zadaniem ustami swojego człowieka.

    Kiedy Putin podrzuci Kopacz szmelc smoleński, kiedy od tego powstanie wielki rejwach w Polsce, bo jak to wszystko ukryć - to Kopacz dostanie nie-wy-o-bra-żal-nej histerii, Tusk i Merkel zdębieją w osłupieniu, a Biały Dom nie będzie wiedział, jaki to plik przemówienia restartować w Obamie. To wtedy Putin albo otrzyma natychmiastowe zdjęcie sankcji, albo zacznie wyciągać nowe fakty, które obrazowo nadmieniliśmy na początku.

    Do tego należy dodać farsę MH17, który możliwe, że został zestrzelony przez samolot myśliwski, ale najprawdopodobniej szczątki tego samolotu zostały zrzucone z powietrza w częściach za pomocą helikopterów, bo brak śladów wielkich uderzeń w ziemię, wektory prędkości przy uderzeniu były niewłaściwe, a domniemany przebieg trafienia i zachowania się samolotu nieprawdopodobny. No i te czarne skrzynki – i ich zapisy - co one mówią? Czy ktoś wie?

    To wszystko Putin wyłoży, do tego doda też zaginięcie samolotu w Malezji lub - - co gorsza - zrobią to Chiny.

    Co się stanie? Wojna nuklearna, europejska wiosna, zamach na Putina, rozbiory Polski?

    To co najbardziej możliwe, może stać się już teraz, Ukrainę wyciszy się i przyłączy ją do Unii, częściowo oczywiście, a nie w całości.

    (Ale to zakłada jej rozbiór!? – to co Żyrynowski mówił, a i Putin oficjalnie do Tuska, a o czym w Izraelu mówi się otwarcie od paru lat)

    Aby tak się stało, przyłączy się ją do Polski - naszym kosztem. Polakom jako lubującym się we frazesach, zbuduje się wizję telewizyjną wielkiego królestwa – unię. Była unia z Litwą, to może być i z Ukrainą (przy okazji judeopolonia tak jak kiedyś planowali). Unia taka będzie polegała głównie na likwidacji wobec Ukrainy porozumienia Schengen, na prawach socjalnych Ukraińców w Polsce - bo nie w EU, oraz na masowym wspieraniu finansowym wybranych elit ukraińskich, które wystąpią w roli ukraińskich styropianów.

    Aby jednak Unia miała więcej demokracji, dojdzie do włączenia trzeciego członu w tej Unii – Izraela.

    (może i Turcji, bo o tym mówią i przedstawią jako „historyczną konieczność”?)

    Dlaczego nie? Żydzi byli tu od zawsze - a jest nawet tendencja wśród badaczy historii - która mówi, że żydzi byli tu nawet przed Polakami, więc to nie jest takie pewne, kto tu mieszka u kogo. Po co jednak się kłócić, unia Polski, Izraela i Ukrainy czy nawet dalej, będzie unią przyjaźni i odbudowy dawnych korzeni, takich kiedy razem żeśmy mieszkali i nie było waśni. Będzie nawet lepiej, tak jak żydzi mogą swobodnie wjechać na Ukrainę, tak i Ukraińcy mogą pojechać do Izraela i tam zamieszkać w kibucu, a praca się znajdzie i klimat przyjemny. Podobnie Polakowi nikt drogi do Izrael nie zamknie, będzie w kibucu po Jafą pracował na spłaty rat z mieszkanie w Warszawie, w którym będzie mieszkał żyd.

    Ażeby wszystko było uroczyściej, to trzeba by wybrać tej unii jakiegoś prezydenta, coś na wzór prezydenta Tuska. Będzie to prezydent „Obojga narodów” i to nawet lepiej, bo dla obojga: i dla Ukraińców, i dla Polaków. Takim prezydentem obojga narodów będzie obecny prezydent Izraela Re’uwen Riwlin, a może nawet jako król takiej Unii, bo w końcu pochodzi z rodziny, która króla już miała – czy to nie będzie piękne? Wzruszające i chwytajcie za serce? Czy to nie będzie spełnienie marzeń polskich rojalistów i bractw kurkowych, których to członkowie intuicyjnie już wchodzą do katolickich świątyń w czapach na głowach? A to po to aby nie urazić żydów! TVP puści masę programów o tym, jak Polacy ukrywali żydów, a żydzi później – w ramach współpracy - przysyłali im pomarańcze z USA, a teraz może być podobnie, a pomarańcze przywiozą prosto z Izraela, a nawet żydzi poproszą Polaków o pomoc w zbiorach na plantacjach w Jafie.

    Kiedy to się może stać? Nie jest to wiadome. Istnieje ryzyko, że podczas tych obchodów kolejnej rocznicy wyzwolenia Oświęcimia – to może być! - ale jeśli usłyszymy w radio, że Iran uderzył na Jerozolimę i przy okazji zburzył meczet Al- Aqsa, a Izrael w odwecie użył bomb przeciw instalacjom nuklearnym Iranu, to tak się stanie, a unia z prezydentem Izraela jako króla Polski jest faktycznie pewna.

    Miejsca ci u nas dostatek, a w wielkich miastach mamy tysiące pustych mieszkań – jak w sam raz dla żydowskiej administracji i rodzin z małymi dziećmi, którym gościnni Polacy nie odmówią gościnności.

    Kiedy tak zaczniemy siać dobro naszej gościnności, to co innymi sprawami i bohaterami, z Magiem Wielkim, maglarzami smoleńskimi, Maglarzem i Maglem 24? No cóż, nachodzą czasy pionierskie i o tym pionierstwie trzeba nam teraz pisać, i maglarstwo będzie miało znowu złote czasy.

    Neon24 już to wie i nawet zamknął zakładkę „Smoleńsk”, a co nawet i swoiście słuszne, bo w Smoleńsku nic nie było.

    Pomyśleć, tyle z niczego, zupełnie jak u Darwina.

    In Christo.

    (-) Krzysztof Cierpisz

    4-XII-2014.

    +++

    http://www.gazetawarszawska...
  • Póty PiS uprawia politykę trumienną, póki elektorat mu na to pozwala
    Niestety, z częścią tego elektoratu (twardy elektorat) na argumenty rozmawiać się nie da. Oni uwierzą we wszystko co im PiS powie, rozumu nie używając, za to broniąc do upadłego.
    Bardzo dobrze napisany tekst, zgadzam się z większości stwierdzeń. Jeśli Leppera miałby ktoś zabijać to na pewno działał w interesie PiS nie PO.
    Z pewnością byśmy chcieli, by każdy był pochowany w jego grobie, ale tylko biorąc pod uwagę ilość szczątków ludzi, dla wyobrażenia sobie przyjmijmy, że średnio każdy pasażer ważył tylko 70 kg x 96 osób mamy 6720 kg szczątków ludzi. Szczątki te znajdowano również po wysłaniu trumien, a nawet po pochówku ofiar. Może lepiej było pochować większe fragmenty ciał a resztę uznać za odpad medyczny i spopielić? Tylko czy wtedy PiS nie podnosił by lamentu?
  • @kula Lis 67 16:32:21
    Te bajki grupa hobbystów opowiadała sobie w roku 2014, opierając je na fakcie iż nie było znanych materiałów video z wylotu. Dziś gdy znamy te materiały, są to tylko bajki które wstyd powtarzać.
    Ci ludzie wylecieli z Warszawy, samolot był widoczny na radarach naprowadzania, to by wykonać to co ci hobbyści opowiadają niezbędne byłoby zatrzymanie czasu. Za tę możliwość należałaby się nagroda Nobla jak i za bombę termobaryczną co rozrywa samolot nie uszkadzając ciał.
    Trzeba myśleć co się wkleja.
  • @Zawisza Niebieski 17:03:39
    Prawda wychodzi [wypełza..., wylewa się... md] z trumien
    Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3956
    Felieton • tygodnik „Polska Niepodległa” • 10 czerwca 2017

    Ujawnienie obecności szczątków siedmiu, czy może nawet ośmiu różnych osób w trumnie poległego w katastrofie smoleńskiej generała Bronisława Kwiatkowskiego, podobnie jak w niektórych trumnach ofiar wcześniej ekshumowanych obciąża nie tylko Rosjan, którzy zwłoki ofiar do tych trumien zapakowali, ale przede wszystkim utytułowanych Zasrancen w rodzaju Wielce Czcigodnej Ewy Kopacz, pana Tomasza Arabskiego, czy Jego Ekscelencję, byłego prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju Bronisława Komorowskiego.

    Jak pamiętamy, Wielce Czcigodna pani Ewa Kopacz nie tylko z miedzianym czołem zapewniała, że teren katastrofy został przekopany co najmniej na metr w głąb ziemi, nie tylko koloryzowała o rzekomym swoim udziale, podobnie jak o rzekomym udziale jakichś innych polskich lekarzy w sekcjach zwłok ofiar, ale w dodatku zarówno ona, jak i pełniący obowiązki szefa Kancelarii Premiera Tomasz Arabski, informowali rodziny ofiar, że otwieranie trumien jest „absolutnie zabronione”. Ciekawe, kto im to powiedział; jestem przekonany, że oficer prowadzący z Wojskowych Służb Informacyjnych, który z kolei taki rozkaz mógł otrzymać od swojego oficera prowadzącego z rosyjskiego GRU. Na takie podejrzenie naprowadza mnie historia tworzenia rządu premiera Donalda Tuska w 2007 roku.

    Otóż Platforma Obywatelska miała wtedy „gabinet cieni”, to znaczy polityków szykowanych na objęcie poszczególnych resortów. I tak, pan Bogdan Zdrojewski był szykowany na ministra obrony, pan Zbigniew Chlebowski - na ministra finansów, pani Julia Pitera na ministra sprawiedliwości - i tak dalej. Kiedy jednak przyszło do tworzenia rządu, to resorty, na które były szykowane, objęły tylko dwie osoby; pan Mirosław Drzewiecki, późniejszy „Miro” z afery hazardowej, który został ministrem sportu i Wielce Czcigodna Ewa Kopacz, która objęła resort zdrowia. Pozostałe resorty objęli zupełnie inni ludzie: ministrem obrony został pan Klich - psychiatra i zarazem właściciel Instytutu Studiów Strategicznych, wspieranego przez Fundację Adenauera, która 95 procent swoich środków otrzymuje od rządu niemieckiego. Niech nas nie zwiedzie ten strategiczny instytut, bo zajmował się on takimi strategicznymi kwestiami, jak wpływ kultury żydowskiej na polską - i temu podobnymi.

    Ministrem finansów został poddany brytyjski Jacek Vincent Rostowski, z pierwszorzędnymi żydowskimi korzeniami, a ministrem sprawiedliwości - pan prof. Zbigniew Ćwiąkalski, a pani Piterze trzeba było na poczekaniu wymyślić jakieś operetkowe stanowisko, którego ona sama chyba do końca nie potrafiła nawet nazwać.

    Pozostawienie w tych warunkach Wielce Czcigodnej Pani Kopacz na stanowisku ministra zdrowia tłumaczę sobie zaufaniem, jakim obdarzyć ja musiały Wojskowe Służby Informacyjne - bo myślę, że to właśnie one ostatecznie zadecydowały o składzie gabinetu premiera Tuska. Wyobrażam to sobie tak, że do Donalda Tuska przyszedł ktoś starszy i mądrzejszy i powiedział mu surowo: słuchajcie no Tusk, macie tu papier ze składem waszego gabinetu i nic tu nie kombinujcie, bo wynikną z tego same zgryzoty, a my będziemy musieli przypomnieć wam, skąd wam wyrastają nogi.

    Na takie dictum nie tylko premier Tusk, ale i żaden z dygnitarzy nie pisnął ani słówkiem protestu. Nic zatem dziwnego, że Wielce Czcigodna Pani Ewa Kopacz mogła być szczególnie uczulona na polecenia rozmaitych oficerów i nawet nie próbowała konfrontować ich opinii z obowiązującymi w naszym nieszczęśliwym kraju przepisami prawa.

    Ciekawe, że żaden z dzisiejszych płomiennych szermierzy praworządności nie próbował sprawdzić, z jakiegoż to umocowania wziął się ówczesny surowy zakaz otwierania trumien. Czyżby i im oficerowie prowadzący udzielili takiej wykładni? Ładny interes! No a pan Tomasz Arabski? On niby człowiek skromny, ale Wojskowe Służby Informacyjne skromnymi też się interesują. Bo jakże inaczej wytłumaczyć okoliczność, że o zastosowaniu konwencji chicagowskiej do badania katastrofy smoleńskiej zdecydować miała „trójka klasowa”, z której tylko premier Tusk był konstytucyjnym członkiem Rady Ministrów, podczas gdy pan Tomasz Arabski i rzecznik rządu pan Paweł Graś, ministrami byli tytułowani tylko przez grzeczność? Najwyraźniej ktoś starszy i mądrzejszy musiał uznać, że takie zaufane grono do podjęcia tej decyzji wystarczy.

    No i wreszcie Jego Ekscelencja Bronisław Komorowski, który konstytucyjną procedurę przejęcia obowiązków prezydenta wszczął na podstawie komunikatu podanego przez panią red. Justynę Pochanke już w godzinach porannych 10 kwietnia.

    Tymczasem Jarosław Kaczyński dotarł do Smoleńska dopiero wieczorem i dopiero on stwierdził, że okazany mu nieboszczyk, to prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński. Dopiero wtedy można było urzędowo stwierdzić zgon prezydenta [ale nie dokonano tego. MD] , ale ówczesnemu marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu ktoś musiał powiedzieć, że komunikat pani red. Justyny Pochanke jest jak najbardziej miarodajny. Któż to taki mógł być? Pewne światło na tę kwestię rzuca zagadkowa deklaracja pana generała Marka Dukaczewskiego z roku 2010, że jeśli tylko marszałek Komorowski zostanie wybrany na prezydenta, to on z radości otworzy sobie butelkę szampana.

    Najwyraźniej Wojskowe Służby Informacyjne, których, nawiasem mówiąc, wtedy już „nie było”, z prezydenturą Bronisława Komorowskiego musiały wiązać jakieś wielkie nadzieje. Oczywiście nie takie, że podczas wizyty w Japonii będzie skakał po krzesłach i generała Kozieja tytułował szogunem, tylko jakieś inne - co to przekładają się - jak powiada poeta - na „tytuły, forsę, włości”, czyli tak zwane „lody”. Otóż tenże pan marszałek Komorowski po zakończeniu ceremonii funeralnych ofiar katastrofy smoleńskiej, na galówce z okazji 3 maja buńczucznie oświadczył, że „państwo zdało egzamin”.

    Ekshumacje zadają kłam tym przechwałkom, wystawiając świadectwo popychadłom Starych Kiejkutów, którzy obleźli Rzeczpospolitą na podobieństwo insektów. Zauważył to nawet książę-małżonek Radosław Sikorski, zmieniając zdanie w sprawie ekshumacji. I tylko funkcjonariusz żydowskiej gazety dla Polaków, red. Wojciech Czuchnowski zupełnie się ekshumacjami nie przejmuje, uznając je za trick, który ma „przykryć” brak efektów prac podkomisji złowrogiego ministra Macierewicza, która zamiast dotrzeć do „prawdy” ogłosiła „hipotezę”. Uważam, że pan red. Czuchnowski ma szczęście, że nie pracował w propagandzie w czasach stalinowskich, bo wtedy wygłaszałby jeszcze bardziej pryncypialne tezy, niczym Wanda Odolska, czy Stefan Martyka - ale to jest jedyna dobra wiadomość, jaką w związku z ekshumacjami można odnotować.

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=20431&Itemid=119
  • @Zawisza Niebieski 17:03:39
    Anatomia polityczna i "nauka przodująca"
    Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3955
    Felieton • Goniec Polski (goniec.com) • 9 czerwca 2017
    Nie tylko antropologowie, nie tylko specjaliści nauk medycznych, ale nawet dzieci wiedzą, że człowiek ma wprawdzie dwie ręce, dwie nogi, ale jedną głowę, jeden tułów - i tak dalej. Warto jednak przypomnieć, że tak jest zgodnie ze zwyczajną nauką. Tymczasem obok nauki zwyczajnej, istnieje jeszcze - jak to w swoim czasie zauważył Józef Stalin - „nauka przodująca”. Przedstawicielem „nauki przodującej” był nie tylko Stachanow, co to „obalił istniejące w nauce normy pracy”, ale również Trofim Łysenko, co to potrafił perz przemieniać w pszenicę. Józefowi Stalinowi „nauka przodująca” bardzo się spodobała, toteż nic dziwnego, że wielu jej adeptów nie tylko przeżyło Józefa Stalina, ale nawet dochowało się licznych uczniów.

    To pewnie właśnie oni przeprowadzali sekcje zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej, kierując się nieubłaganymi prawidłami „nauki przodującej”. Ja tych prawideł nie znam, ale nie wykluczam, że według „nauki przodującej” anatomia człowieka zależy od jego pozycji społecznej. Zwykły człowiek może wprawdzie mieć dwie ręce, ale jeśli jest wrogiem klasowym, to wystarczy mu jedna. Natomiast minister, czy generał może, a nawet powinien mieć już trzy ręce, albo nawet cztery, podobnie jak i nogi. Jeśli tak, to nic dziwnego, że w trumnie generała Kwiatkowskiego znalazły się szczątki aż siedmiu osób. Budzi to wprawdzie zdumienie ludzi wychowanych na nauce zwyczajnej, ale jest jak najbardziej zgodne z anatomią polityczną, najwyraźniej będącą jedną z ważnych gałęzi „nauki przodującej”.

    Najwyraźniej pod wrażeniem osiągnięć „nauki przodującej” znalazła się ówczesna minister zdrowia, pani Ewa Kopacz. Miała ona osobiście uczestniczyć w przeprowadzaniu sekcji zwłok ofiar, a skoro tak, to pewnie uczestniczyła też w układaniu zwłok w trumnach, zgodnie z zasadami anatomii politycznej.

    Warto przypomnieć, że katastrofa smoleńska miała miejsce w sześć miesięcy po „resecie” jakiego w stosunkach amerykańsko-rosyjskich dokonał prezydent Obama. W następstwie tego „resetu”, Polska spod kurateli amerykańskiej przeszła pod kuratelę strategicznych partnerów, to znaczy - Niemiec i Rosji. Nic więc dziwnego, że dygnitarze rządowi z Polski, kiedy znaleźli się na terenie Rosji, natychmiast poddali się wpływom tamtejszej nauki przodującej, w następstwie czego i pani dr Ewa Kopacz postępowała zgodnie z normami anatomii politycznej. W Polsce chyba trochę wstydziła się do tego przyznać i pewnie dlatego przekazała rodzinom ofiar informację, że otwieranie trumien jest surowo zabronione. Ponieważ takiej informacji nie mogła zaczerpnąć z obowiązującego w Polsce prawa, to musiała uzyskać ją z jakiegoś innego źródła.

    Nawet nie śmiem się domyślać - z jakiego - chociaż pewne światło na tę sprawę rzuca okoliczność, że pani Kopacz została potem awansowana na stanowisko prezesa Rady Ministrów - być może właśnie ze względu na swą dyspozycyjność i pewnie dlatego inni dyspozycyjni działacze PO mają rozkaz bronić jej do upadłego. http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=20427&Itemid=119
  • @Zawisza Niebieski 17:03:39
    Skandaliczna impreza. Niedawno jedna z dużych państwowych spółek zorganizowała huczną imprezę, która będzie długo (na pewno niezbyt dobrze) pamiętana. Wszystko za sprawą wystroju barku z alkoholami.
    Chcących wypić drinka witała makieta fragmentu samolotu dziobem wbitego w ziemię. Obok stały uśmiechnięte hostessy przebrane za stewardesy. Napis nie pozostawiał wątpliwości, o jaki samolot chodzi: „TU polewamy”. Skojarzenie z katastrofą smoleńską, w której zginęli najważniejsi urzędnicy państwowi z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką, było aż nadto oczywiste. Słowo „skandal” to stanowczo za mało, aby skomentować „żart” menedżerów państwowego przedsiębiorstwa. Zadrwili z tragedii narodowej i okazali skrajny brak szacunku wobec tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Konsekwencje powinny być bardzo surowe. Autor: Piotr Nisztor Źródło: Gazeta Polska Codziennie Ps..Walić prosto z mostu jakie to gremium antypolskie zabawia się PO kałmucku. Tu nie ma co owijać - jakaś firma - wprost KGHM. Wywalić prezesów i całą radę nadzorczą, postawić przed sądem za obrazę uczuć dla zmarłych (chyba się znajdzie ktoś z rodzin 97 osób jakie zginęły). Koniec z sowieckim i sturowskim chamstwem- tak - młody Stuhr to jest skończony cham i drań.
  • @kula Lis 67 już POnich! Dobra zmiana zadziałała!
    http://niezalezna.pl/uploads/imagecache/300s/still2017/1497108908162400100320.jpg Zwolnienia w KGHM po bulwersujących kpinach ze Smoleńska. Skandal ujawniła „GPC”....„Ubolewam, że zachowania niektórych uczestniczek wydarzenia stanowiły złamanie podstawowych norm etycznych obowiązujących w naszej firmie. Na takie zachowania nie ma przyzwolenia Zarządu KGHM w związku z czym wyciągnięte zostaną daleko idące konsekwencje personalne” – poinformował w przesłanym nam oświadczeniu Radosław Domagalski-Łabędzki, prezes zarządu KGHM. To reakcja na szokujące informacje ujawnione przez dziennikarza „Gazety Polskiej Codziennie”. I faktycznie surowe konsekwencje wyciągnięto natychmiast. W związku z przebiegiem tradycyjnej zabawy hutniczej, tzw. Combra Babskiego, zorganizowanego 12 maja 2017 r. z okazji Dnia Hutnika przez Hutę Miedzi w Głogowie, Zarząd spółki jednoznacznie potępia wszelkie próby nawiązywania do katastrofy rządowego samolotu pod Smoleńskiem w 2010 roku, w której zginęła polska elita narodowa. Należy je uznać za przejaw braku szacunku i powagi wobec tragedii narodowej. Ubolewam, że zachowania niektórych uczestniczek wydarzenia stanowiły złamanie podstawowych norm etycznych obowiązujących w naszej firmie. Na takie zachowania nie ma przyzwolenia Zarządu KGHM w związku z czym wyciągnięte zostaną daleko idące konsekwencje personalne. Podjąłem decyzję o odwołaniu ze stanowiska Pana Andrzeja Szydło, Dyrektora Huty Miedzi w Głogowie z dniem 12 czerwca 2017 r. Dołożymy wszelkich starań, aby zachowania godzące w dobre imię naszej firmy nigdy więcej nie powtórzyły się w Polskiej Miedzi zapewnił w przesłanym nam oświadczeniu Radosław Domagalski-Łabędzki, prezes zarządu KGHM Polska Miedź S.A.
    Ps..Czyżby scenariusz pisał a następnie reżyserował to młody "szczur"? Po tym zdjęciem uśmiechniętych przygłupawych kobiet, powinny pojawić się ich imiona i nazwiska i raz na zawsze powinny zostać wywalone z państwowej spółki. Zapomniały suki z czyjej ręki jedzą. Jest to normalne zjawisko w budżetówce i okazało się,że w spółkach państwowych także. Wstyd i żenada dla państwowej spółki. Najgorsze jest to, że te durne kobiety w tym co robią, nie widzą nic złego, nie znalazła się wśród ich żadna rozgarnięta. Proponuję, aby te wszystkie qurwy ze zdjęcia wywalić na zbity pysk. A czemu tylko dyrektor. Czyżby "dobrozmianowe" władze KGHM nic nie wiedziały wcześniej o tego rodzaju "cateringu". Wyczyścić z POpapranego padła do ciecia, do sprzątaczki. Wszystkich uczestników balangi na bruk, na bruk !! Mam nadzieję, że wszystkich wywalą, którzy brali udział w tak haniebnych ekscesach! Żądamy oczyszczenia KGHM. Te wredne i głupie kobiety w 100% mają poglądy kodowsko-platformerskie. Pytanie co one tam robią pod rządami PiS?? Dlaczego one tam jeszcze pracują?? Mało jest młodych wykształconych kobiet, patriotek ?? Zwolnić to śmierdzące babskie dziadostwo!!!!! Ten cały prezes powinien polecieć. Bo to jednak nie był przypadek że na coś takiego sobie pozwolili. Oni wiedzieli, że prezes myśli to samo tylko przeliczyli się bo myśleli, że będzie ich krył. Ale po prostu za duży smród się zrobił. Ten cały Andrzej Szydło to przecież nie jedyna kanalia, która organizowała tą "uroczystość". Przecież w taką "chamską uroczystość" musiało być zaangażowane wiele osób. I one wraz z tą kanalią A. Szydło powinny być wywalone na zbity pysk z tej spółki w trybie natychmiastowym. Nie może być tak, że w spółkach Skarbu Państwa pracują osoby , które przenigdy nie powinny nawet wejść do siedziby tych spółek. Gdzie były zarządy tych spółek gdy rozstrzygane były sprawy zatrudnienia w spółkach skarbu Państwa. Tam powinni pracować tylko ludzie o odpowiednim poziomie moralnym , a nie kanalie wrednego chowu z PO i PSL. Należy wreszcie skończyć z parasolem ochronnym wobec osobników z nadania PO i PSL i wysłać ich wszystkich na zieloną trawkę w trybie natychmiastowym.
  • @Zawisza Niebieski 16:58:07
    http://wrealu24.pl/images/2017/06/putektusk.jpg Te dokumenty potwierdzają UKŁAD Rosji z rządem Tuska! Skandaliczny zapis! Rosyjskie MSZ ujawniło dokumenty, które podpisano w Rosji 15 kwietnia 2010 roku. Ich treść podnosi ciśnienie krwi. Pisma stanowią o sposobie identyfikacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej oraz szerzenia informacji na ten temat. Tak były rząd klęczał przed Putinem. To dosłownie „Protokół o niektórych kwestiach identyfikacji ciał osób, które zginęły w katastrofie samolotu Tu-154 nr 101 z 10 kwietnia 2010 roku”, a mówiąc krótko – układ z rządem Donalda Tuska. Obie strony zgodziły się, że szczątki ludzkie pozostające pod rosyjskim nadzorem po czynnościach procesowych trafią w ręce Polaków. Ustalono również, że bez zgody Kremla nie będzie można publikować i rozgłaszać informacji dotyczących wyników badań np. DNA. Nasi ówcześni rządzący nie podnieśli absolutnie żadnego sprzeciwu. Grzecznie podpisali dokument, który Rosyjska strona dała im do podpisu. Oddali rozwiązanie największej tragedii polskiej w ręce Rosjan, czego efekty dziś z przerażeniem obserwujemy. W protokole czytamy, że powstał w dwóch egzemplarzach w obu językach, rosyjskim i polskim. Podpisano go w Moskwie 15 kwietnia 2010 roku.
    mod/gosc.pl/rpolska.wordpress.com

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031