Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
89 postów 106 komentarzy

MIKSA

Miksa - Przyszłość należy do tych, co mają ideę, wiarę w nią i zdolność poświęcenia - Roman Dmowski

Jak oPiSałbym partię Prezesa?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W polskojęzycznych mediach z obcym kapitałem o Prawie i Sprawiedliwości pisze się jako o partii konserwatywnej i narodowej.

Sami członkowie i sympatycy PiS-u uważają się za najbardziej prawicowy odłam polskiej prawicy. Czy rzeczywiście PiS powinno uważać się za formację narodową lub prawicową? W tym celu warto prześledzić ewolucję tej formacji na przestrzeni lat swojego istnienia oraz zwrócić uwagę na spuściznę, do jakiej odnosi się ta formacja.

Ponieważ przyjmuje się, iż ważnym nośnikiem wartości w życiu człowieka jest jego dom rodzinny, zwróćmy więc uwagę, jakimi wartościami zaszczepiani byli w domu bracia Kaczyńscy. Ich matka, Barbara Kaczyńska, była dobrą znajomą Jana Józefa Lipskiego, masona który znaczną część swojego życia poświęcił na walkę z polskim ruchem narodowym. Po jego śmierci Jadwiga Kaczyńska stara się za wszelką cenę pielęgnować dorobek Lipskiego i jak sama przyznaje jej synowie wychowywali się oraz kształtowali w oparciu o jego przekonania. Nie dziwić więc powinno, skąd wzięła się głęboka niechęć do myśli politycznej narodowej demokracji w ich działalności politycznej. Oczywiście przyszedł taki czas kiedy Jarosław Kaczyński zdał sobie sprawę, że dla przejęcia pełni władzy w Polsce koniecznym będzie jednak wejście w narodowe buty. Jak na wyrachowanego cynika przystało robi to bez mrugnięcia okiem. Od tej chwili już nie tylko Piłsudski będzie ikoną materiałów propagandowych PiS-u, ale stanie się nim również Dmowski. Pierwszą ofiarą zmiany kursu stanie się Liga Polskich Rodzin, która stanowiła dla niego najgroźniejszą konkurencję na tzw. polskiej prawicy. Działaniem tym, przy nieocenionej współpracy ojca dyrektora, PiS pozbywa się poważnego konkurenta ułatwiając sobie drogę na szczyt. Narodowym nie można uznać z pewnością ugrupowania, które poparło przystąpienie Polski do UE, jak i narodowym nie można uznać prezydenta podpisującego traktat lizboński.

Idźmy jednak dalej. Jednym z wyznaczników rzekomego konserwatyzmu PiS-u jest przywiązanie do religii katolickiej i Kościoła jako takiego. Tu warto przypomnieć, iż w początkowym okresie działalności partii braci Kaczyńskich głoszą oni tezę o tym, iż Radio Maryja ma nadajniki na Uralu, co miało rzekomo podkreślać prorosyjskość przesłania stacji ojca dyrektora. Przy okazji wartości katolickich warto wspomnieć o tym, jak głosuje PiS w Sejmie – ilekroć mają miejsce głosowania w sprawie obrony życia, o przypadkowych osobach na listach wyborczych, które zostają później radnymi z ramienia tej partii mając za sobą karierę w branży porno i nie widząc w tym nic niewłaściwego. Portal prawy.pl informował też o zaangażowaniu Ministerstwa Edukacji w promocję edukacji seksualnej pomimo zapewnień, że takiej polityki prowadził nie będzie.

Partia prezesa nie jest ani partią narodową ani konserwatywną. Narodowcy uznają prymat narodu nad państwem czyli dokładnie tak jak w klasycznej cywilizacji łacińskiej, natomiast prezes nawiązuje do myśli naczelnika Piłsudskiego stawiając państwo ponad narodem. Naród w takim układzie jest tylko trybikiem w budowie państwa, trochę niczym poddani faraona. Faraon nie był po to żeby poprawiać sytuację życiową swoich poddanych, tylko był po to, aby wzmacniać pozycję własną i pozycję państwa. Przypomnijmy więc tylko, iż Ziuk był niepodległościowym socjalistą i takie też poglądy głosi i wdraża też dzisiejszy PiS. W naszym kraju scena polityczna jest powywracana do góry nogami. Kiedy do władzy doszło „lewicowe” SLD to zasłynęło zabraniem części ulgi studenckiej na przejazdy PKP i skróceniem zasiłków macierzyńskich, kiedy do władzy doszedł rzekomo „prawicowy” PiS to wprowadził program 500+. Gdyby PiS był formacją narodową myśląc o polityce demograficznej państwa, miałby na uwadze działania na rzecz przyrostu naturalnego istotnego dla wzrostu siły narodu. W ujęciu PiS-owskim polityka ta ma wzmocnić siłę państwa, która z kolei to siła pozwoli a utrzymanie się u władzy PiS-owskiej neosanacji. PiS, tak jak Piłsudski, nie ukrywa swojej pogardy dla rosyjskiej mentalności i rosyjskiego sposobu sprawowania władzy, uważając przy tym siebie za emanację najlepszych cech cywilizacji łacińskiej.

W rzeczywistości to właśnie PiS próbuje, podobnie tak jak Ziuk i jego świta przed wojną, budować państwo w oparciu mieszankę cywilizacji turańskiej i bizantyńskiej. Wykorzystywanie religii do celów politycznych, rządy autorytarne, kult jednostki, państwo jako obóz militarnych w ciągłej gotowości do konfrontacji zbrojnej, nepotyzm, kolesiostwo, dulszczyzna, wmawianie narodowi, że żyje w państwie które jest mocarstwem. Siłą takiego państwa jest jednomyślność. Tak jak myśli prezes, tak ma myśleć cała reszta; jakież to różne od myśli Narodowej Demokracji, w której to siłą rozwijającą naród jest wymiana myśli i poglądów. Siłą ruchu narodowego była jego zdolność do ścierania się poglądów na chociażby kwestie gospodarcze, u lewicowych niepodległościowców takiej możliwości nie ma.

PiS, podobnie zresztą jak sanacja, to tradycja romantyczna, a więc gloryfikacja młodzieńczych uniesień, bezsensownych śmierci, klęsk powstańczych a wszystko to okraszone rusofobią, która ma zwierać szeregi i uzasadniać karanie za odchylenia. Gdyby PiS był więc partią narodową, nie gloryfikowałby przegranych powstań czy biegania po lesie z bronią wbrew rozkazom dowództwa. Gdyby PiS było partią narodową czy konserwatywną, to odsunęłoby emocje i włączył racjonalne myślenie, idąc śladem polityki premiera Węgier Wiktora Orbana. Rządząca aktualnie Polską partia posiada też dużą zdolność przytulania do siebie ludzi o poglądach, które na co dzień zaciekle zwalcza.

Poza ludźmi z PO, wysokie i ważne funkcje pełnią w PiS-ie ludzie sprawujący kiedyś funkcje w aparacie PRL-owskim. Sam ten fakt wg mnie nikogo nie przekreśla, ale otacza się takimi ludźmi partia, która rzekomo zwalcza tzw. komunę wszelkimi możliwymi środkami. Ostatnio w otoczeniu medialnym partii z Nowogrodzkiej bryluje była kandydatka na Prezydenta RP, pani Ogórek. Trawestując słynne hasło można rzec: „Socjaliści wszystkich partii łączcie się!” I wreszcie dbałość o interesy żydowskie, ukraińskie czy amerykańskie bardziej niż o interes własnego narodu również nie ma nic wspólnego z poglądami narodowymi.

Im dłużej neosanacyjna formacja Kaczyńskiego, z nim jako neonaczelnikiem będzie u władzy, tym bardziej będzie to miało szkodliwe skutki zarówno dla polskiego konserwatyzmu, jak ruchu narodowego, a tym samym dla narodu polskiego. Z rządów sanacji nie wynikło dla Polski zbyt dużo dobrego, a nasza PiS-owska neosanacja jest w wymiarze intelektualnym tylko popłuczynami swojej poprzedniczki, więc tym bardziej nie będzie raczej dobrego chleba dla Polski z tej zanieczyszczonej mąki.

Arkadiusz Miksa

http://prawy.pl/48793-jak-opisalbym-partie-prezesa/ 

KOMENTARZE

  • Miksa
    O, bardzo dobry tekst. Gratulacje.
  • Dobra ocena PiS,ale na kogo społeczeństwo ma głosować? Nie ma wiarygodnego ugrupowania,które by wyeliminowało błędy POPiS itd.
    .
  • @Seth 18:34:52
    To nie są żadne błędy, tylko ten sam obrany kierunek, "PiS robi to samo co PO tylko bardziej" - tak się często powtarza, ale ja nie wiem ,czy "bardziej", czy tylko tak samo. PiS sprzedał Mielec a PO Świdnik, za to PiS utopił kontrakt z Francuzami na budowę w Polsce nowej wytwórni śmigłowców w oparciu o WZL w Łodzi. To jest ten sam kierunek i dlatego nie wolno głosować na żaden segment POPiS-u. Pozdrawiam.
  • GET OUT OF MY LAND !!!
    >... dbałość o interesy żydowskie, ukraińskie czy amerykańskie bardziej
    niż o interes własnego narodu również nie ma nic wspólnego z poglądami narodowymi.
    -----------------

    1. Ja bym do głównych zbrodni wobec Narodu Polskiego dodał jeszcze
    zainstalowanie w Polsce amerykańskich komandosów. Są oni po to by robić w Polsce mordercze "false flag" jak w Syrii, na Majdanie, czy w Iraku, Libii, Pakistanie, czy w Palestynie.

    2. NIGDY WIĘCEJ ŻADNEGO ŻYDA !!!
    Polityka ŻADNEGO ŻYDA na stanowiskach politycznych w Polsce lub czychających Żydów w cieniu polskich kandydatów, pociągnie za sobą czystkę urzędów państwowych z ponad 100000 (stu tysięcy) agentów Mossadu w Polsce.

    3. Polityka ŻADNEGO ŻYDA będzie dla Polaków czytelna.
    Andrzejk Duda - wyborczy oszuście od obietnic o załatwieniu sprawy żydowskich oszczerstw przeciwko Polakom z Jedwabnego.
    Pokaż KUTASA. Udowodnij, żeś nieobrzezany!
  • @adevo 01:34:29
    "Partia prezesa nie jest ani partią narodową ani konserwatywną. Narodowcy uznają prymat narodu nad państwem czyli dokładnie tak jak w klasycznej cywilizacji łacińskiej, natomiast prezes nawiązuje do myśli naczelnika Piłsudskiego stawiając państwo ponad narodem".

    Kłócenie się o to, co jest ważniejsze (państwo czy naród) to trochę tak, jakby kłócić się, czy ważniejsze jest dobro małżeństwa, czy dobro dziecka (dzieci).

    Pierwsze bez drugiego to był po części niespełniony (niemniej w dążeniu na szczyt, a nie w zaliczaniu szczytów, jak mawiają turyści - nie każdemu dane szczytów zaliczania).

    Drugie bez pierwszego to sierociniec, zwichrowane dzieciństwo i czekanie na adopcję.

    Co to za naród, którego celem nie jest własne państwo?
    Gwizdać na taki naród...

    Co to za małżeństwo, którego celem nie jest posiadanie potomstwa?
    [Rozumiem, jeśli jakąś jeszcze inną misję mają.... inna sprawa, że do tego nie trzeba się wiązać]

    Oczywiście nie można nikomu czynić zarzutu, gdy to się nie udaje (patrz kazus Kurdów choćby), ale oceniać trza wg dążeń, a nie wg rezultatów, bo te nie zawsze w sferze naszych możliwości leżą, jak pokazuje długa bo aż 123-letnia droga naszych starań.

    Oczywiście że długoterminowo prymat interesu narodu przed interesem państwa (państwo jako twór młodszy niż naród (państwo-potomstwo, naród-rodzice). Jednak, przynajmniej w okresie wykluwania się i tuż po, niczym dziecko, państwo każde jest zaborcze i zagarnia pod siebie rękami obiema, bo to mu niezbędne do rozwoju i stanięcia na nogi - w tym okresie bezsprzecznie prymat państwa. Potem można powoli odpuścić i zająć się interesem narodu oraz oczekiwać, że taki byt państwowy, który nie świadom tego, jaką zbroję odziedziczył po Mieszku I i następnych, będzie CHRONIŁ interes narodu, a nie tylko swój - w przeciwnym razie rodzice (naród) ma niekwestionowane prawo wyrzec się takiego potomstwa i zainwestować w inne państwo, w inną jakość - patrz casus RP lat 1989-2010 - naród powiedział: tego państwa my nie chcemy, ono nas nie chroni, nie broni, ono nas po prostu ma nas gdzieś).

    [W międzyczasie się opamiętał i dał mu jeszcze jedną szansę: PIS].

    Państwo (młode), które po okresie pełnoletności i usamodzielnieniu się nie przejmuje odpowiedzialności za los narodu, to także syn marnotrawny.

    Państwo (stare), które traci z punktu widzenia interes narodu, przestaje być godne miana "państwa", staje się wyrodnym dzieckiem). Najczęściej ginie nie z powodu zewnętrznych wrogów, ale z powodu braku wewnętrznej siły. Szwajcaria jakoś nie pada....

    Jednocześnie naród, który mając własne państwo, nie dba o nie, ale gwiżdże na nie, staje się wyrodnym rodzicem. Wówczas - jeśli dane państwo mimo tego przetrwa - zastosowanie ma paremia, że matką nie ta, która urodziła, lecz ta, która wychowała.

    Piłsudski w 1926 r. postąpił jak Indianin.
    Z damskich pieleszy wygodnego wigwamu wprost na prerię.

    Wziął siłą siedmioipółletniego pendraka o imieniu Erpe The Second z maminej piaskownicy i posadził go brutalnie w siodle, wciskając łuk w rękę i dając im Rydza w spadku jako drogowskaz.

    10/04 był tym samym, tylko że jakoś Piłsudskiego nie widać: ktoś boleśnie wyrwał Polaków z marazmu pod nazwą RP Fri - Second Hand pokazując, że szmatex to nie jest to, co jest naszym przeznaczeniem.

    Wg dzisiejszych standardów okres wychowania się wydłuża, stąd też od 7 r. ż. aż do pełnoletności (a czasem aż do 26 r. ż.) istnieje przyzwolenie na dwójwychowanie: męsko-żeńskie równocześnie. O harmonię tu chodzi: źle się dzieje, jak niespełna ośmiolatek jest od matki odrywany, źle także, gdy dwudziestolatek milśbubi przed snem i z rana, zamiast tężyć muskuły w wybranej przez siebie dziedzinie.

    Dziś 84 miesięcznica. Ciekawe, czy Kaczyński do 96-tki dociągnie.... nie wiadomo. Ale jeszcze kilka (cztery-sześć) na pewno się musi odbyć.... by się dopełniło, co ma się dopełnić. Z początkiem jesieni zawsze mniej chętnych do udziału (jakoś tak po wakacjach nikt nie chce zamieniać letnich wspomnień na zimny bruk Krakowskiego Przedmieścia), potem im chłodniej, tym bardziej zwarto.

    Co za niezrozumiała mentalność.... 17.09, październik, 1.11, 10.11, BN.
  • @maharaja 14:04:12
    >Dziś 84 miesięcznica. Ciekawe, czy Kaczyński do 96-tki dociągnie.... nie wiadomo. Ale jeszcze kilka (cztery-sześć) na pewno się musi odbyć.... by się dopełniło, co ma się dopełnić.
    -------------------------------------
    Stopniowo wzrasta we mnie pewność z obrzydzeniem, że Jarosław Kaczyński rozegrał Smoleńsk, śmierć brata, dla pozyskania pełni władzy.

    Przestałem myśleć w kategoriach hierarchii. Co przywódca to kłamca, zdrajca, oszust, marionetka obcych. Po tysiącu lat od kolaboracji Mieszka 1 można już wyciągać pewne wnioski. Zgadzam się z oceną Zawiszy Niebieskiego.

    Wnioski trzeba konsekwentnie widzieć dalej- przywódcy się nie sprawdzają w czasach pokoju. Rozwiązywanie aktualnych problemów jest dzisiaj zbyt skomplikowane, nawet dla profesora zwyczajnego ze starego nadania w PRL-u.

    Dopiero, gdy ludziom zaświta do głów i ta myśl przyjmie się masowo, że głównym celem każdego przywódcy politycznego nie jest ani dobro Narodu, ani dobro państwa, tylko własny wielokrotny orgazm, z racji pełni władzy, to zrozumieją, że wypychanie na górę coraz to nowych "królów zbawicieli" było, jest i będzie zgubne dla Narodu i Państwa Polskiego.

    Ale co zrobić, gdy dzieciom masowo wmawia się, że są obarczone cudzą, semicką, winą- koncepcją z pradawnych czasów dzikusów?
    Nauczanie dzieci, czyściejszych i wartościowszych, poziomych konsensusów wśród Narodu Polskiego będzie wymagało podobnie stopniowego, masowego nauczania.
  • @@@!
    LOS KACZYŃSKIEGO ZALEŻY OD KRESOWIAN. Już widzę, jak się żachną specjaliści od polityki. Los Kaczyńskiego zależny od Kresowian? A dlaczegoż to niby od nich? Czy jest ich aż tak dużo? Czy mają takie wpływy? – padną pytania, więc od razu odpowiadam. Nie chodzi tylko o literalnie rozumianych Kresowian, dzisiaj żyjących w Polsce. Ale od idei Kresów, od idei Wielkiej Polski, od Rzeczypospolitej jako potęgi europejskiej XVI i początków XVII w.

    Chodzi o pewien symbol, bez którego nie można budować wzorców, czerpać z tradycji, tworzyć nowej historii, kształtować losu Narodu. Zawsze trzeba się na czymś oprzeć, mieć przed sobą jakieś wizerunki, gromadzić wartości, pielęgnować to, co dobre, mądre i co rozwija kraj i jego lud. Dzisiaj najbardziej autorytatywnym, choć nieformalnym przywódcą Polski jest Jarosław Kaczyński. I wiele od niego zależy.

    Od jego sposobu myślenia, jego metody kreowania rzeczywistości, jego postawy, słów i czynów. To nie znaczy, że idealizuję Kaczyńskiego. Mam mu sporo za złe, szczególnie że pojechał do Kijowa na Majdan i wznosił antypolskie okrzyki: „Chwała Ukrainie, gierojom sława”, bo są to okrzyki, z którymi na ustach szli mordować moich rodaków na Kresach ukraińscy ludobójcy, członkowie terrorystycznych grup Bandery, Suchewycza, Kłaczkiwskiego i Łebedia. O tym ja i moi bracia Kresowianie pamiętamy. I nigdy nie zapomnimy. Nie pomaga Kaczyński w zbudowaniu pomnika ofiarom ukraińskich zbrodni, nie przyczynia się do powstania Muzeum Kresowego, nie stara się, by powstała sejmowa ustawa, która zabezpieczy historyczne interesy Kresowian. To wszystko prawda. I mam Kaczyńskiemu to za złe. Ale wiem też, że Kaczyński się zmienia, powiedziałbym, dojrzewa, zaczyna rozumieć i widzieć rzeczy zgodnie z ich znaczeniem i sensem.

    Dzisiejszy Kaczyński to już mąż stanu, który wiele przemyślał i wiele zrozumiał, choć mam mu też za złe, że w kilku innych przypadkach był chwiejny i niezdecydowany. Choćby w stosunku do Orbàna, ale nie tylko, lecz to już za nami. Tamte sprawy też Kaczyński przemyślał. Dzisiaj patrzy na rzeczywistość i widzi ją inaczej, mądrzej, rozsądniej, głębiej i dalej. Przede wszystkim zmienił swój stosunek do zbrodni ukraińskiego ludobójstwa. Wprawdzie dość dawno używał tego pojęcia, lecz zachowywał się tak, jakby to pojęcie szło jedną drogą, a on drugą. Teraz te drogi się zeszły. I Kaczyński już wie i mówi, że Ukraina z kultem Bandery do Unii nie wejdzie. Mówi wprost: (…) zbrodnie popełniane na naszych rodakach przez UPA muszą być nazwane ludobójstwem. Nie dopuszczam żadnej formy wybielania tego straszliwego czasu naszej wspólnej historii, ze względu choćby na dzisiejszą sytuację Ukrainy. Nie można w pewnym sensie grać tragedią tysięcy Polaków, bo naród, który lekceważy sprawę mordów na własnych ludziach, może kiedyś w przyszłości ściągnąć na siebie kolejne nieszczęście. W innej wypowiedzi dodaje: 11 lipca 1943 r. rozpoczęła się zaplanowana przez część dowództwa OUN-UPA ludobójcza operacja przeciwko mieszkańcom Polski, mieszkańcom Wołynia. Kaczyński się więc zmienia, choć też pełnej wiedzy nie ma. Bowiem ukraińska ludobójcza operacja nie zaczęła się, jak podaje, 11 lipca 1943 r., tylko kilka lat wcześniej, a mianowicie we wrześniu 1939 r. Ale mniejsza o to. Kaczyński zasadniczo się zmienił. Dla mnie jeszcze coś innego ma wielką wartość. I na to kładę nacisk. Otóż Kaczyński buduje od pewnego czasu bardzo ważną tradycję. Pokazuje siłę swego charakteru, męstwo, odwagę i siłę woli. To ważny przykład dla nowego pokolenia i wpisuje się w polską historię, a przede wszystkim w pielęgnowane przez Kresowian cechy: szacunek dla zmarłych i kult wiary.

    Dwa przykłady będą tutaj wystarczające. Konsekwentnie organizuje miesięcznice smoleńskie i comiesięczne modlitwy u grobu swego brata, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na Wawelu. Niewielu publicystów zdaje sobie sprawę, jak ważne, symboliczne, ale także praktyczne, pomagające w budowaniu systemu wartości, są to czyny. Kaczyński jakby przez to chciał nam, Polakom, powiedzieć, byśmy szanowali naszą własną wielką tradycję, byśmy oddawali naszym umarłym, poległym, zabitym hołd, czcili ich pamięć, bo to nasz święty obowiązek. To jakby początek świętości. Jeśli potrafimy czcić pamięć naszych najbliższych, potrafimy szanować i żyć dla żywych, tworzyć ich przyszłość. I na koniec wątek osobisty. Kilka lat temu byłem zaproszony przez organizatorów jakiejś ważnej uroczystości do Brzegu na Śląsku.

    Był tam też Jarosław Kaczyński, siedział w pierwszym rzędzie, a ja miałem krótkie wystąpienie. Powiedziałem wtedy mniej więcej tak, patrząc mu prosto w oczy: Panie Premierze, pan jeszcze dojdzie do władzy, ale proszę pamiętać o Kresowianach, to sól tej ziemi, oni tutaj są, oni pana poprą, tylko proszę ich nie zawieść. Świadkiem tego zdarzenia był m.in. szef Klubu PiS, Terlecki. Jeśli pamięta, potwierdzi moje słowa. I stało się. Kresowianie poparli Kaczyńskiego. Kaczyński zwyciężył.

    Apeluję z tego miejsca, by nie zaprzepaścił swojej szansy i by Kresy stanowiły dla niego znak odwoławczy. A Kresowianie będą po jego stronie. Gorzej będzie, kiedy się sprzeniewierzy. Historia też patrzy mu w oczy.

    www.srokowski.art.pl
  • @@@!
    KTO OSŁANIA BANDERYZM? Jak Kuba Bogu – tak Bóg Kubie. W polityce szacunek zyskują tylko silni. Dlatego ustawa o zakazie propagowania ukraińskiego nacjonalizmu na terenie Polski – powinna zostać uchwalona 2 grudnia ubiegłego roku, czyli w chwili wizyty w naszym kraju prezydenta Petro Poroszenki. Tymczasem okazuje się, że przyjęta zostanie raczej w dniu świętego Dygdy – co go nie ma nigdy.

    Powiedzmy to jasno: albo Jarosław Kaczyński gra w tej sprawie z Polakami w kulki, albo też z nim tak brzydko pogrywają partyjni podwładni. Oto bowiem prezes Prawa i Sprawiedliwości w niedawnym wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” przedstawił jasno swoją opinię: - Nie możemy ciągle przez lata zgadzać się, by na Ukrainie budowano kult ludzi, którzy wobec Polaków dopuścili się ludobójstwa, i to takiego, że choć trudno było przebić w okrucieństwie Niemców, to oni ich przebili. Krótko mówiąc, to sprawa pewnego wyboru Ukrainy. Powiedziałem wyraźnie panu prezydentowi Poroszence, że z Banderą to oni do Europy nie wejdą. To jest sprawa dla mnie jasna, bo wykazaliśmy ogromną cierpliwość, ale są jej granice. To teoretyczne wyznanie w żaden sposób nie może się jednak przekuć w praktykę, czyli w odpowiednie kroki dyplomatyczno-prawne. Dwie próby w ostatnim czasie zostały utrącone.

    Pierwszą była inicjatywa Senatu – nowelizacja ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego, ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Chodziło o rozszerzenie pojęcia „ustrój totalitarny” poprzez dopisanie w ustawie punktu o brzmieniu: „Za inny ustrój totalitarny uważa się w szczególności faszyzm, nazizm niemiecki, nacjonalizm ukraiński i litewski, militaryzm pruski, rosyjski i niemiecki.” Uderzy w stół – nożyce się odezwą. W rezultacie zawyli neonacjonaliści na Ukrainie, groźne pomruki nadeszły z Litwy. A rodzime sieroty po Giedroyciu jak zawsze skuliły uszy – jak to zwykły robić bure kundle, nie dumne wilki. Losy senackiego projektu wydają się nie tyle dziwne, co znamienne. Projekt ustawy senatorowie złożyli 24 października 2016 roku, zaś już29 listopada sejmowe komisje: Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej zarekomendowały sejmowi uchwalenie ustawy. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Jednak 13 lutego br. wpłynęło w tej sprawie stanowisko rządu, a już 3 marca senat „rozmyślił się”, czyli wycofał z sejmu własny projekt ustawy. Podkreślmy - projekt już zarekomendowany już do podjęcia przez sejmowe komisje. Tu warto postawić po raz pierwszy pytanie: Kto osłania banderyzm?

    W trakcie konsultacji do sejmu przesłana została m.in. opinia pierwszego zastępcy prokuratora generalnego Bogdana Święczkowskiego, który zwracał uwagę, że niezbyt precyzyjne jest uznanie nacjonalizmu ukraińskiego i litewskiego za „inny ustrój totalitarny”. Święczkowski sugerował, że bardziej adekwatna byłoby określenie „antypolska ideologia nacjonalistyczna”, zaś definicja zawierałaby m.in. słowa, iż chodzi o: „ideologie nawołujące do eksterminacji osób narodowości polskiej lub do ich wypędzenia z obszarów przez nie zamieszkałych”. W związku z tym Święczkowski postulował, aby rozszerzyć nazwę ustawy, tak aby brzmiała ona: „ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego, a także antypolskich ideologii nacjonalistycznych”. Tyle tylko, że sugerowane poprawki można było nanieść w procesie legislacyjnym. Wycofanie całego projektu jest raczej dowodem, że zabrakło woli politycznej, aby zakazać propagowania w Polsce ukraińskiego nacjonalizmu.

    Jeszcze gorzej, że inny projekt aktu prawnego powędrował do sejmowej zamrażarki. Chodzi o złożony przez posłów Ruchu Kukiz'15 projekt nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Nowelizacja ma umożliwić wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów. Chodzi więc o penalizację tzw. negacjonizmu wołyńskiego, tak jak w wielu krajach ścigane jest zaprzeczenie zbrodniom dokonanym w Auschwitz (negacjonizm oświęcimski). W ostatnich dniach o projekt upomnieli się posłowie Kukiz’15 - Tomasz Rzymkowski i Bartosz Józwiak. – W Polsce przebywa już 2 miliony Ukraińców w Polsce. Państwo polskie musi jednoznacznie powiedzieć, że gloryfikacja banderyzmu, oprawców narodu polskiego obnoszenie z symbolami OUN, UPA jest nie do zaakceptowania" - mówił podczas konferencji prasowej Rzymkowski. Z kolei Józwiak zwrócił uwagę, iż marszałek Sejmu Marek Kuchciński wsadził projekt do tzw. zamrażarki. Józwiak przypomniał, że klub Kukiz’15 trzykrotnie na posiedzeniu prezydium Sejmu wnosił o włączenie projektu do porządku obrad. Taki wniosek nie został zaakceptowany przez marszałka Kuchcińskiego i wicemarszałka Ryszarda Terleckiego. Zapytajmy raz jeszcze: Kto osłania banderyzm? I czyje dyspozycje wykonuje marszałek Kuchciński? Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który jasno stwierdził: - Wykazaliśmy ogromną cierpliwość, ale są jej granice. Czy też może Kuchciński wykonuje dyspozycje na przykład prezesa ukraińskiego IPN i zarazem negacjonisty wołyńskiego Wołodymyra Wiatrowycza oraz rodzimych ukrainoentuzjastów pokroju Pawła Kowala albo Agnieszki Romaszewskiej?

    Ukraińcy nie mają skrupułów – grają z Polską twardo. Ustawę o uznaniu ludobójców z UPA za „bojowników o wolność i niezależność Ukrainy” przyjęto w kwietniu 2015 roku – zaledwie godzinę po przemówieniu w Werchownej Radzie (ukraiński parlament) polskiego prezydenta Bronisława Komorowskiego. I nie dokonali tego bynajmniej „agenci Putina”, chcący poróżnić Polskę i Ukrainę, ale ukraińscy deputowani większością głosów. Idźmy dalej - Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wydaje zakazy wjazdu na teren swego kraju obywatelom polskim, którzy krytycznie wypowiadają się o ukraińskim nacjonalizmie. Dlatego ustawę o IPN zgłoszoną przez posłów Ruchu Kukiz’15 najbardziej politycznie było uchwalić 2 grudnia 2016, czyli w dniu wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie. Skoro Ukraińcy potrafili w taki sposób „pogrywać” z prezydentem RP, to warto było odpłacić pięknym za nadobne. W polityce szanuje się silnych.

    No, chyba że rząd PiS chce z Ukraińcami postępować tak jak państwa zachodniej Europy z muzułmanami. Tam nie wolno nosić krzyżyków, aby nie obrażać ich uczuć religijnych. W Polsce może wkrótce ktoś wpadnie na pomysł, aby zakazać mówienia o zbrodniach OUN/UPA, by nie obrażać wrażliwości Ukraińców? W końcu jest ich 2 miliony i ponoć „ratują nasz rynek pracy”. To zdanie to na razie publicystyczna przesada, jednak warto zadać poważne pytanie: dlaczego polski rząd wykazuje się twardą postawą w sporze z komisją wenecką albo UE w sprawie reelekcji Tuska, zaś w kwestiach polityki wschodniej wciąż jest bardziej miękki niż rozgotowane kluchy? Napisał Marcin Halaś
  • @@@!
    Szef MSZ kłopotem dla PiS-u
    Napisał Łukasz Żygadło Minister Spraw Zagranicznych staje się coraz większym problemem dla partii rządzącej, która posiada wystarczająco dużo otwartych frontów, aby móc pozwolić sobie na takie kłopoty. Jaka będzie przyszłość Witolda Waszczykowskiego?

    Przyznam, że naprawdę z wielką nadzieją patrzyłem na ministra Waszczykowskiego, gdy dowiedziałem się, że właśnie on został wyznaczony do pełnienia jednej z najważniejszych ról w polskiej polityce. Szef dyplomacji to wyjątkowy minister. To polityk, który reprezentuje Polskę na arenie międzynarodowej w równie ważnym stopniu jak prezydent RP. Głos szefa MSZ jest słyszany przez zachodnich polityków oraz światowe media, dlatego bardzo ważne jest, aby tę funkcję pełniła osoba kompetentna i opanowana. Tu zaczynają się schody.

    Miałem wielką przyjemność przeprowadzić kilka wywiadów z Witoldem Waszczykowskim. Część z nich mieli Państwo okazję przeczytać na łamach tygodnika „Warszawska Gazeta”. Wspominam rozmowy z ministrem bardzo dobrze. Gdy pytałem o politykę zagraniczną Radosława Sikorskiego, problemy na Bliskim Wschodzie czy działania państw po wypadkach lotniczych z udziałem ich samolotów, Witold Waszczykowski zawsze miał do powiedzenia coś ciekawego i wnosił wiele merytorycznych informacji do dyskusji. Co się nagle wydarzyło, że stał się problemem wizerunkowym dla rządu oraz PiS-u?

    Pierwsza wtopa to zaproszenie do Polski Komisji Weneckiej. Niepotrzebne, dające pretekst do ataku Komisji Europejskiej. Szef MSZ jakby zapomniał, z jakim organem ma do czynienia, zapomniał, że polityka europejska rządzi się zasadą, że ręka rękę myje, więc opinia KW musiała być negatywna.

    Kolejne wtopy to brak zdecydowanych ruchów kadrowych w MSZ. Przez wiele miesięcy elektorat PiS-u nie mógł doczekać się odwołania ambasadora Polski w USA Ryszard Schnepfa. W ministerstwie wciąż pracuje na ważnych stanowiska wiele osób z czasów Bronisława Geremka, a nawet z jeszcze dalszych, co nie powinno mieć miejsca w czasach „dobrej zmiany”, której politycy od lat zapowiadali dekomunizację i czystki w takich miejscach jak MSZ.

    Nie chcę ministrowi Waszczykowskiemu wypominać drobnych wpadek, takich jak słynne państwo San Escobar, bowiem to zdarzyć się może każdemu. Ale muszę przyczepić się jego ostatniej „akcji” ws., jak to ujął minister, sfałszowanego wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. W momencie gdy temat należy wyciszać, bowiem jest niewygodny dla PiS-u i rządu, szef dyplomacji wygłasza kompletnie nieodpowiedzialne słowa, dodatkowo niezrozumiałe dla swoich współpracowników. Wiceminister Konrad Szymański musiał się sporo nagimnastykować, aby wytłumaczyć, o co mogło chodzić Waszczykowskiemu.

    Padają opinie, że minister chciał w ten sposób przypodobać się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Na litość Boską! Zazwyczaj nie wierzę w takie banialuki, jednak znając strukturę PiS-u i sposób myślenia polityków partii rządzącej, taka ewentualność wchodzi w grę. Problem w tym, że minister spraw zagranicznych nie może ot tak żonglować takimi słowami, powołując się na publikacji prasowe ekspertów. Albo ma analizę przeprowadzoną na zlecenie MSZ, na której może się opierać, albo nie powinien wygłaszać publicystycznych tez.

    W tym momencie przejdę do sedna. Problem z Witoldem Waszczykowskim jest taki, że nie przeszedł z roli eksperta, publicysty do roli polityka w randze ministra. Co uchodziło szeregowemu posłowi partii opozycyjnej, nie ujdzie już ministrowi. Dlatego Waszczykowski, jeśli wygłasza pewne teorie, skądinąd nawet ciekawe dla prawicowego elektoratu, to szkodzi tym samemu sobie jako ministrowi, a dalej działa na niekorzyść rządu.

    Czy zostanie zdymisjonowany? Przypuszczam, że prędzej czy później tak, choć zawsze dymisja szefa dyplomacji to poważna sprawa, którą należy odpowiednio opakować. Na to stanowisko czeka kilka osób. W gronie potencjalnych kandydatów można wymienić obecnego wiceministra Konrada Szymańskiego, który bardzo blisko współpracuje z premier Beatą Szydło.

    Pytanie tylko, która sytuacja doprowadzi do dymisji.

    Komentarz ukazał się w tygodniku Warszawska Gazeta
  • @kula Lis 66 15:08:29
    Uważam, że obce długie teksty w komentarzach są spamem, gdyż utrudniają przegląd autentycznych komentarzy.

    Czytelniej dla komentowania jest podanie bezpośrednich linków do ww. tekstów, chyba, że zamiarem jest przykrywać autentyczne komentarze.
    http://warszawskagazeta.pl/felietony

    Popatrzałem.
    U mnie jest Pan zablokowany jeszcze od awatara Kula Lis 65 i tak pozostanie.
  • @adevo 17:04:27
    A czy ja muszę u ciebie pisać? nie. Mam twą stronę w serdecznym poważaniu.
  • Ja bym jeszcze dorzucił do pieca:
    Związany z PiS-em ekonomista Marian Szołucha na antenie propisowskiej TV Trwam oswaja prawicową opinię publiczną z planowanym procederem likwidacji obrotu gotówkowego, do którego to procederu rząd pseudopatriotycznego PiS-u się szykuje, co sam Szołucha mówi:

    http://www.cda.pl/video/67062445

    PiS (do spółki z PO, Nowoczesną, PSL, a co do Kukiz '15 to nie wiem) zapowiada poparcie dla unijnej dyrektywy BRRD, zezwalającej na konfiskatę przez banki zgromadzonych na ich kontach prywatnych pieniędzy:

    http://www.money.pl/banki/wiadomosci/artykul/dyrektywa-brdd-depozyty-w-bankach,164,0,2041764.html


    PiS rozszerzył obowiązek szczepień o nowe szczepionki (wcześniej, w poprzedniej kadencji, PiS głosował za przymusem szczepień, a PiS-owski prezydent Duda podpisał wprowadzającą ten obowiązek ustawę).

    Teraz unia forsuje dyrektywę o rozbrojeniu totalnym ludzi i idę o zakład, że PiS też ją w Polsce wprowadzi, zwłaszcza że już Macierewicz, w jednym z wywiadów, powiedział, że Polacy nie dorośli do posiadania broni.

    2 maja br., podczas przemówienia w Dniu Flagi Państwowej, Jarosław Kaczyński zrugał przeciwników członkostwa Polski w UE, a tę globalistyczną instytucję utożsamił z Europą:

    http://www.nacjonalista.pl/2016/05/03/pis-owscy-zarzadcy-polski-przeciwnicy-ue-to-szkodniki/

    PiS (wbrew obietnicom) zalegalizował uprawy GMO w naszym kraju.
    Podpisał CETA (i wyrywa się do podpisania TTIP i to nawet w wersji poszerzonej względem tej, jaką USA chcą narzucić UE jako całości).
    PiS rozszerzył ustawę 1066 (choć w poprzedniej kadencji przeciwko niej gardłował) i wprowadził okupacyjne wojska USA do Polski. Waszczykowski nie wykluczył, że Wojsko Polskie może wziąć udział w wojnie wymierzonej w Syrię

    https://www.wprost.pl/kraj/10049987/Polskie-dzialania-w-sprawie-Syrii-Jestesmy-gotowi-zwiekszyc-liczbe-zolnierzy-i-samolotow.html

    PiS oszukał "frankowiczów"

    http://warszawskagazeta.pl/polityka/item/4632-rzad-ugial-sie-przed-banksterami-co-dalej-z-frankowiczami

    PiS oddaje UE naszą energetykę:

    http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2070-komisja-europejska-postanowi%C5%82a-odebra%C4%87-polskiemu-rz%C4%85dowi-jakikolwiek-wp%C5%82yw-na-energetyk%C4%99,-czyli-cichy-zamach-stanu-w-wykonaniu-brukseli.html

    PiS rozszerza (m.in. likwidacja anonimowości telefonów komórkowych na kartę) zamordyzm już i tak wielki za rządów PO-PSL:

    http://www.nacjonalista.pl/2016/08/04/adam-gmurczyk-nasza-trzecia-rzecza/

    Represje PiS-u wobec Piskorskiego (bezpodstawny areszt) i Zmiany (torpedowanie jej rejestracji jako partii, wbrew prawu). Z tego, co wiem, siedzi - na podobnej zasadzie, co Piskorski - jakiś członek NOP-u.

    Rząd PiS-u nie tylko prowadzi antyrodzinną politykę w Polsce

    http://videosejm.pl/video/18523-robert-winnicki-konferencja-z-14-marca-2017-r

    ale wraz z państwami Zachodu naciska na arenie międzynarodowej na państwa, które dotąd opierają się jej wprowadzeniu u siebie

    http://videosejm.pl/video/15135-robert-winnicki-witold-tumanowicz-konferencja-z-24-listopada-2016-r

    PiS przed wyborami obiecał, że zakończy proceder państwowego kidnappingu, tymczasem odbieranie dzieci z polskich rodzin aż wre (chyba nawet bardziej, niż za rządów PO-PSL); nawet PiS-owskie media co chwila o takich przypadkach informują).

    Czym więc rząd PiS-u różni się od rządu PO-PSL? Co najwyżej drugorzędnymi drobiazgami, bo jeśli chodzi o instalowanie w Polsce elementów niezbędnych do budowy Novus Ordo Seclorum, to PiS robi to samo, co wszystkie poprzednie rządy III RP, a w niektórych sprawach nawet je w tym prześciga. Szafowanie patriotyzmem (suicydalno-wariacką jego wersją) to tylko zmyłka dla gawiedzi, skoro czyny PiS-u to czysty globalizm, sprzeczny z polskim interesem narodowym.
  • ...
    Były bramkarz naszej kadry z czasów trenera K. Górskiego, Jan Tomaszewski, został przez Kaczyńskiego w 2014 r. wyrzucony z PiS (której to partii był wtedy posłem) za, jak to określił sam Kaczyński, "proputinowskie wypowiedzi". A o co chodziło dokładnie? Tomaszewski, z pozycji czysto sportowych ("Nie, nie i jeszcze raz nie! Kara może być dla Putina, ale nie dla świata i futbolu"), kwestionował pomysły bojkotu piłkarskich mistrzostw świata, które mają w 2018 r. odbyć się w Rosji.

    Jednocześnie Kaczyński tolerował w swojej partii przez lata Kluzik-Rostkowską (była ona nawet szefową jego sztabu wyborczego, gdy w 2010 r. startował w wyborach prezydenckich) i miała zawsze "jedynkę" na łódzkiej liście PiS w wyborach do Sejmu, mimo, że nigdy nie kryła się ze swoimi proaborcyjnymi i prosodomickimi poglądami (dopiero sama odeszła z PiS-u, zawiedziona kolejnymi przegranymi przez tę partię w 2011 r. wyborami parlamentarnymi i po krótkim epizodzie w SP, wylądowała w PO).

    Kaczyński tolerował w swej partii też Mariusza Kamińskiego (nie tego od CBA, tylko tego młodszego, kolegę Adama Hofmana), nawet po tym, gdy ten porzucił żonę i dzieci dla jednej z "aniołków Kaczyńskiego" (jednej z młodych, urodziwych działaczek PIS, ktore ta partia kilka lat temu wyniosła na medialny piedestał, żeby ocieplić swój wizerunek w oczach młodego elektoratu)

    http://www.se.pl/wiadomosci/polska/porzucona-zona-posla-pis-kaminskiego-porzuci-mnie-z-dugami-i-maymi-dziecmi-mariusz-kaminski_410670.html

    (Kaczyński wyrzucił Kamińskiego dopiero po aferze z delegacją do Madrytu, gdzie miało dojść do zdefraudowania pieniędzy pobranych na ową delegację oraz do pijackich incydentów podczas jej trwania).

    I teraz pytanie: co jest - z konserwatywnego, katolickiego, prawicowego - punktu widzenia (pod jakim deklaratywnie podpisuje się PiS) większym złem: sprzeciw wobec wezwań do bojkotu turnieju piłkarskiego (Tomaszewski), czy popieranie aborcji i sodomii (Kluzik-Rostkowska) lub porzucanie żony i dzieci dla młodszej kobiety (Kamiński)? Dla Kaczyńskiego, jak się okazuje, tylko to pierwsze kwalifikowało do wyrzucenia podległego mu posła z partii.
  • ...
    Po co jest PiS? Ano po to, po co istnieją od dekad na zachodzie partie chadeckie.

    Jak to stwierdził kiedyś (gdy już odszedł z PO i był członkiem Polski Razem) Jarosław Gowin: "Dopóki PiS ma monopol na patriotyzm, to nic NAM nie grozi" (swoją drogą jest to jeden z całego szeregu polityków, którzy przeszli z PO do PiS lub w drugą stronę, co też świadczy, jak te partie się "różnią").

    Prawie to samo, co Gowin, powiedział propisowski historyk Antoni Dudek na zorganizowanej w 2013 r., w siedzibie "Gazety Wyborczej", konferencji "Czy Polsce zagraża faszyzm?"

    http://patrz.pl/film,antoni-dudek-pis-to-zapora-przeciwko-nacjonalizmowi-i-antydemokratycznej-prawicy,135422.html

    Warto też przypomnieć słowa Adama Hofmana (wówczas rzecznika PiS i jednego z przybocznych Kaczyńskiego) wypowiedziane w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" jesienią 2014 r. (swoją drogą warto zauważyć, że politycy PiS masowo udzielają się w rzekomo znienawidzonej "GW"). Cytuję:

    "Obniżanie temperatury sporu [pomiędzy PiS i PO] oznacza, że tworzy się dla NICH [narodowców i korwinistów] przestrzeń, bo w spór będą wchodzić ugrupowania z programem sprzecznym z polskim interesem. Parafrazując tytuł książki Ziemowita Szczerka: "Przyjdzie Mordor i was zje" ".

    Nieprzypadkowo zaimki napisałem dużą literą. One są kluczem w tych wypowiedziach Gowina i Hofmana. Te zaimki biorą się stąd, że oni rozumieją, że istnieje podział pomiędzy nimi (globalistycznym establishmentem III RP, bez względu na to czy jego odłamem lewicowym, czy prawicowym), a narodem, który mógłby się zorganizować oddolnie, czego ONI się boją.

    Cóż, słowa wypowiedziane przez Kaczyńskiego w Fundacji Batorego w 2005 r.

    https://jozefbizon.wordpress.com/2011/06/17/pis-w-fundacji-batorego-georgea-sorosa-uaktualnienie/

    nie były rzucone na wiatr i PiS konsekwentnie realizuje swój główny program, czyli niedopuszczenie do rządów w Polsce żadnej partii choćby trochę narodowej (kilka lat temu Kaczyński w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" powiedział wprost, że "na prawo od PiS może być tylko ściana").
  • @powiew świeżości 00:52:58
    "Z tego, co wiem, siedzi - na podobnej zasadzie, co Piskorski - jakiś członek NOP-u"
    -------------------------

    Tu jest o jego sprawie:
    http://www.nacjonalista.pl/2017/03/30/pisowska-demokratura-skandaliczny-wyrok-dla-nacjonalisty/
  • TO bardzo dobre ujecie sprawy..
    Rozwalenie LPR to najwieksza krzywda wyrzadzona Nrodowi..

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031